Wkrótce miną trzy lata, odkąd Joan Laporta rozpoczął swoją kadencję. Wszyscy wiedzieli, że był to kluczowy mandat do wyprostowania niezwykle skomplikowanej sytuacji gospodarczej, instytucjonalnej i sportowej. Należało natychmiast zastosować terapię szokową, która pozwoliłby nam pozostawić Messiego i, ręka w rękę z partnerami znającymi się na biznesie sportowym i rozrywkowym, dokapitalizować klub, zmniejszyć straty i złapać finansowy tlen, aby uzupełnić rodzimy talent jedną lub dwiema światowymi gwiazdami. Zatrzymanie Messiego nigdy nie mogło być problemem; w rzeczywistości było częścią rozwiązania.
Niestety, obraliśmy diametralnie przeciwną ścieżkę i jeszcze bardziej pogorszyliśmy dramatyczną sytuację, którą odziedziczył obecny zarząd.
Pod względem finansowym w ciągu ostatnich trzech lat wygenerowaliśmy miliard straty operacyjnej, sprzedaliśmy aktywa zewnętrznym partnerom, a niektórzy z nich nie są wiarygodni i mają wątpliwą reputację, nie płacą tego, co są winni i którzy nie wnieśli żadnej wartości do klubu.
Pod względem instytucjonalnym udowodniono, że postrzeganie dzisiejszego świata futbolu tak, jak wyglądał on dwadzieścia lat temu, jest poważnym błędem. Zarządzanie Barçą z przyjaciółmi i rodziną oraz z okopów, bez możliwości zatrzymania prestiżowej kadry kierowniczej, jest nieodpowiednie dla wielkości klubu. A pójście ramię w ramię z Realem Madryt i Florentino Pérezem w wielu sprawach instytucjonalnych jest czymś zaskakującym, czego nikt jeszcze nie wyjaśnił.
Bez planu i bez profesjonalizmu wszystko się chwieje. Również w obszarze społecznym, gdzie nadal widzimy, jak klub jest zarządzany plecami do właścicieli. Obowiązek zachęcania socios do udziału w życiu klubu zaczyna się od tych, którzy nim zarządzają. Przy jedynie telematycznych zgromadzeniach, niewielkiej przejrzystości, braku wrażliwości na tych, którzy podróżują lub udają się na Montjuïc i braku zachęt ułatwiających uczestnictwo, poczucie rezygnacji rozprzestrzeniło się wśród wielu socios klubu. Jest to bardzo niepokojące.
Nieuchronnie ten bałagan wykroczył poza biura, aby w końcu wpłynąć na arenę sportową, gdzie wyniki pierwszej drużyny w tym roku wywołały ogromną frustrację, która jest daleka od wygenerowanych oczekiwań. Tak, wszyscy mieliśmy nadzieję, że Xavi będzie w stanie wydobyć więcej z obecnego składu. Ale zmiany w zarządzie sportowym, transfery, które nie były priorytetem i złe zarządzanie gospodarcze, które związało nam ręce i nogi, wcale nie pomogły. Nigdy nie dowiemy się, jak funkcjonowałaby pierwsza drużyna, gdyby zarząd był profesjonalny i wszystko układało się po naszej myśli.
Jedynym rozwiązaniem, aby chronić model własności, który czyni nas wyjątkowym klubem na świecie i zapewnić, że możemy konkurować na elitarnym poziomie, jest przebudowa klubu. Zmiana modelu zarządzania, profesjonalizacja instytucji, modernizacja zarządzania i zapewnienie nam rzeczywistych i skutecznych mechanizmów kontroli zewnętrznej. Pomimo obecnej sytuacji musimy być optymistami i mieć nadzieję, ponieważ potencjał Barçy jest niezwykły. Musimy jednak pilnie odwrócić się od reżimu z 2003 roku: musimy przestać zarządzać klubem w sposób, w jaki zarządzano nim w latach 80. ubiegłego wieku.
Od Yes to the Future nie przestaliśmy pracować, aby umożliwić tę transformację. Z tego miejsca chcemy zaapelować do wszystkich istniejących talentów w Barcelonie o współpracę i umożliwienie alternatywy, której potrzebuje klub. Jeśli nie możemy pomóc tym, którzy obecnie są odpowiedzialni za rządzenie, ważne jest, aby kiedy nadejdzie czas, ta przekrojowa, jednocząca i zjednoczona alternatywa była gotowa. Z wypłacalnym planem, który ma najlepszych ludzi w każdym z kluczowych obszarów naszego klubu.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się