Mimo komfortowej sytuacji zespołu Carlo Ancelottiego temperatura potyczki wciąż jest bardzo wysoka. Podopieczni Diego Simeone jako jedyni byli bowiem w stanie pokonać w tym sezonie Real, i to dwukrotnie. Przy pierwszej okazji Królewscy polegli 1:3 na Metropolitano w lidze, a przebieg spotkania był dla gości tak zaskakujący, że w pewnym momencie trener zmianą ustawienia zmusił Bellinghama do bronienia bliżej lewej strony.
W styczniu Real zdołał odkuć się w Superpucharze Hiszpanii po kapitalnym spotkaniu, które w dogrywce rozstrzygnęły trafienia Joselu i Brahima. Atlético nie powiedziało mimo to ostatniego słowa, ponieważ tydzień później wyeliminowało Los Blancos z Pucharu Króla, znów na Metropolitano. Porażka ta była bardzo bolesna dla zespołu. Dziś natomiast Królewscy będą chcieli ponownie się odegrać i postawić jeden z decydujących kroków w stronę mistrzostwa.
Atlético jest dla Realu w tym sezonie niczym kamień w bucie. W sytuacji, w której Królewscy przestali upatrywać głównego oponenta w Barcelonie, rywalizacja z Los Rojiblancos weszła na wyższy poziom. Ekipa Cholo od dziesięciu lat walczy z sąsiadami na równych zasadach i zdołała przywrócić status derbów do naturalnego stanu wrzenia. „Nie chcemy ich oglądać nawet na zdjęciu”, mówią w Valdebebas.
Atlético pokonało Real dwa razy, a w szatni Królewskich już po losowaniu par Pucharu Króla zapanowało napięcie spowodowane natłokiem konfrontacji z zespołem Simeone. Atleti jest dla Los Blancos niewygodne, a wyniki jedynie to potwierdzają. W Valdebebas panuje wręcz pewne zmęczenie Atlético. Po wywieszeniu białej flagi przez Barcelonę to właśnie Los Rojiblancos wyłaniają się jako główny rywal w walce o mistrzostwo, nie zapominając rzecz jasna o Gironie, która także budzi duży szacunek.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się