Sprowadzenie Diaza było ryzykownym posunięciem, choć Sevilla brała go za darmo i z niewielką pensją. Ryzyko nie miało więc finansowego podłoża, jednak Mariano zajmował miejsce w drużynie, w które można by wpasować kogoś innego. W klubie nawet rozważano wyrejestrowanie go z pierwszego zespołu, gdy w zimowym okienku zespół miał nóż na gardle. Działacze rozważali też rozwiązanie kontraktu z atakującym, ale ten poprosił o ostatnią szansę. Mariano pracuje, by odwrócić swoją sytuację, a sztab szkoleniowy uznał, że gracz na to zasługuje. Nie zmienia to faktu, że mało kto wierzy w powodzenie tej misji.
Hiszpan cały czas mierzy się z urazami, które uniemożliwiają mu trenowanie na pełnych obrotach. Nikt w klubie nie zarzucał mu braku profesjonalizmu, wręcz przeciwnie. Mowa o piłkarzu nieustannie dążącym do osiągnięcia najwyższej formy. Tak długi czas bez regularnych występów na najwyższym szczeblu robi mimo to swoje. – Od tygodni zmagam się ze skomplikowaną kontuzją kolana, która nie pozwala mi pomagać drużynie w takim stopniu, w jakim bym sobie tego życzył – napisał kilka dni temu Mariano na swoich portalach społecznościowych.
Trenerowi nie przeszkadza pozostanie piłkarza w kadrze. Quique uważa, że w dobrej formie fizycznej atakujący jest w stanie jeszcze coś wnieść, nawet pomimo faktu, że pierwsza linia jest dość dobrze obsadzona. Przybycie Alejo Veliza oraz niedoszły transfer Rafy Mira do Valencii sprawia, że zespół dysponuje pięcioma zawodnikami mogącymi grać na szpicy. Mariano w tym czasie nadal stara się osiągnąć optymalną dyspozycję. Sevilla liczy na to, że wkrótce Díaz będzie mógł znaleźć się na liście powołanych. Tak czy inaczej, jego kontrakt wygasa w czerwcu. Piłkarz ma zamiar chociaż w jakiś sposób podziękować klubowi, że na niego postawił.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się