Koszykarze Realu Madryt szybko zdołali się podnieść po dwóch porażkach z rzędu. Dzisiaj od początku zagrali uważnie i z większą energią, co przełożyło się na dużą kontrolę nad spotkaniem. Madrytczycy prowadzili od początku do końca i w żadnym momencie nie pozostawili gościom złudzeń. Chus Mateo mógł swobodnie rotować zawodnikami i dać odpocząć graczom z pierwszej piątki.
Real Madryt zaczął mecz od serii 10:0 i to był wyznacznik tego, jak to spotkanie będzie wyglądało. Bilbao próbowało odpowiedzieć, ale nie było w stanie i Królewscy do końca utrzymywali bezpieczną przewagę. W pierwszej kwarcie podopieczni Chusa Mateo spisywali się znakomicie w ofensywie. Bardzo dobrze rozgrywał Campazzo, a akcje wykańczało wielu zawodników. W zespole gości Ponsarnau nie trafił z wyborem pierwszej piątki. Basków ożywili zawodnicy z ławki, którzy zdobyli 16 z 22 punktów (30:22).
Druga część spotkania przyniosła obniżenie statystyk skuteczności. Sporo było też strat po obu stronach. W Realu Madryt pierwsze skrzypce w ataku grał Musa, który uzbierał osiem punktów. Gości w grze trzymał głównie Kullamäe, chociaż Estończyk mógł też liczyć na wsparcie kolegów. Ogólnie punktów było mało i przewaga Królewskich utrzymywała się na podobnym poziomie (48:38).
Po zmianie stron Real Madryt wykonał krok do przodu, który pozwolił na rozstrzygnięcie tego spotkania. Świetnie spisywał się francuski duet Yabusele – Poirier. Obaj tylko w trzeciej kwarcie zdobyli 19 punktów. To więcej niż cały zespół Bilbao. Goście mieli ogromny problem ze skutecznością i byli w stanie trafiać tylko wtedy, kiedy znaleźli miejsce do rzutu bezpośrednio spod obręczy. Królewscy pod tym względem też wyglądali dobrze, bo mieli Yabusele, ale byli w stanie dołożyć do tego rzuty z obwodu i z innych pozycji. Przewaga po 30 minutach była już znaczna (76:52).
Jak w wielu takich spotkaniach, gdy przewaga jest duża, w czwartej kwarcie można było sobie pozwolić na spokojniejsze tempo i odpoczynek dla podstawowych zawodników. Na parkiecie mógł się pojawić Hugo González. Bilbao wykorzystało większe rozluźnienie w szeregach gospodarzy i trochę zmniejszyli rozmiary porażki, chociaż w ostatecznym rozrachunku ma to niewielkie znaczenie.
95 – Real Madryt (30+18+28+19): Abalde (11), Campazzo (10), Deck (7), Yabusele (16), Ndiaye (4), Rudy (3), González (3), Hezonja (9), Alocén (3), Rodríguez (3), Poirier (11), Musa (15).
80 – Bilbao (22+16+14+28): Smith (8), Killeya-Jones (2), De Ridder (8), Pantzar (8), Rabaseda (2), Hornsby (8), Andersson (0), Reyes (4), Renfroe (9), Hlinason (19), Tsalmpouris (-), Kullamäe (12).
Poza kadrą znaleźli się:
• Edy Tavares – uraz więzadła pobocznego w kostce (przewidywany powrót: połowa lutego)
• Sergio Llull – uraz rozcięgna podeszwowego (przewidywany powrót: połowa lutego)
• Fabien Causeur – brak informacji
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się