Półfinał Superpucharu Hiszpanii bardzo naruszył akcje Kepy Arrizabalagi. Obarczono go winą nie tylko o trzeciego gola, gdzie jego niepewne łapanie piłki doprowadziło do samobójczego trafienia Antonio Rüdigera, ale podważono też jego interwencje przy dwóch pierwszych golach Atlético Madryt.
Mimo wszystko ten występ nie oznacza, że Kepa zniknie z bramki Realu Madryt. Wręcz przeciwnie, Relevo i radio Onda Cero jako pierwsze podają, że trenerzy utrzymują zaufanie do 29-latka i wstępnie pozostanie on bramkarzem na finałowy Klasyk z Barceloną.
Kepa po przyjściu do Realu Madryt zagrał we wszystkich meczach aż do czasu kontuzji mięśniowej, jakiej nabawił się na rozgrzewce przed rewanżowym meczem z Bragą. Po przegapieniu czterech spotkań po jego powrocie trenerzy kolejno stawiali na: Łunina w starciach z Granadą i Betisem, Kepę z Unionem, Łunina z Villarrealem, Kepę z Alavés, Łunina z Mallorcą, Kepę z Arandiną i w środę Kepę z Atlético.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się