REKLAMA
REKLAMA

Zwycięstwo na zakończenie rundy

Real Madryt pokonał Baskonię w ostatnim meczu pierwszej rundy Ligi Endesa. Taki wynik pozbawił Basków szans na wyjazd do Malagi na Puchar Króla. Na ich miejsce wskoczyła Manresa.
REKLAMA
REKLAMA
Zwycięstwo na zakończenie rundy
Fot. Getty Images

Real Madryt pewnie pokonał Baskonię i tym pozytywnym akcentem zakończył pierwszą rundę Ligi Endesa. To spotkanie oglądało na żywo 15 313 kibiców, co jest 9. wynikiem w historii Ligi Endesa. Królewskim w tym meczu kibicowała Manresa, dla której taki wynik oznacza bilet na Puchar Króla. Baskowie natomiast spadli na 9. pozycję i nie polecą na turniej do Malagi. Świetne spotkanie rozegrali Campazzo, Musa czy Hezonja, ale dołączył do nich Yabusele, który udowodnił, że kontuzję kolana ma już za sobą i wraca do optymalnej dyspozycji. Dobrze można też ocenić Alocéna. Hiszpan w takich meczach może pomagać w rotowaniu podstawowych zawodników.

REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt wyszedł na ten mecz właśnie z Alocénem w pierwszej piątce w miejsce Campazzo. Po drużynie Chusa Mateo w ogóle nie było widać zmęczenia długim pojedynkiem z Efesem. Wręcz przeciwnie, w pierwszej kwarcie Królewscy grali jak z nut. Imponowali skutecznością rzutów za trzy punkty (8 na 12). Liderował w tym Yabusele, który wykorzystał 4 na 5 prób z dystansu i sam zdobył 17 punktów, ledwie trzy oczka mniej niż cały zespół Baskonii (20:35).

Utrzymanie poziomu skuteczności z pierwszej kwarty było praktycznie niemożliwe i śmiało można było zakładać, że druga część będzie pod tym względem gorsza. Faktycznie, kolejne próby rzutów z dystansu były niecelne. Baskonia starała się wykorzystać sytuację i zaczęła gonić wynik. Gospodarzy prowadził Moneke, a po punktach Kotsara, gdy przewaga zmalała do siedmiu oczek, Chus Mateo poprosił o czas, bo Baskowie wyraźnie otrząsnęli się po słabym początku i wracali do gry. Udało się zareagować, chociaż i tak druga kwarta była korzystniejsza dla gospodarzy (43:51).

Po zmianie stron było widać, jak bardzo Baskonii zależy na odrobieniu strat. Howard, Miller-McIntyre czy Moneke robili wszystko, co w ich mocy, żeby złapać Królewskich. Chus Mateo natomiast opierał się na pierwszej piątce, ale z Causeurem w miejsce Hezonji. Francuz zapewniał dobrą defensywę, a za zdobywanie punktów odpowiedzialny był głównie Musa, jednak dobre minuty rozgrywał również Alocén. Baskonia potrafiła zbliżyć się nawet na dystans czterech oczek, ale celne rzuty Campazzo i Musy zwiększyły przewagę (66:73).

REKLAMA
REKLAMA

W decydującej kwarcie Baskonia dalej starała się gonić, jednak brakowało jej skuteczności, a Królewscy rzucali całkiem nieźle. Na parkiecie na dłużej zameldował się Hezonja, którego forma ostatnio utrzymuje się na wysokim poziomie. Towarzyszył mu Campazzo. Argentyńczyk mógł się uśmiechnąć, kiedy trafił za trzy punkty w bardzo trudnej sytuacji. Baskowie zaczęli grać w pośpiechu i popełniać błędy. Real Madryt z zimną krwią to wykorzystywał.

Ostatecznie nadzieje Baskonii na awans do Pucharu Króla zostały rozwiane, kiedy Campazzo trafił z dystansu, zwiększając przewagę do 13 punktów, a następnie Poirier zablokował Costello. Na koniec jeszcze popis dał Sergio Llull. Najpierw wykończył akcję za dwa punkty, ale najciekawsze przyszło później, kiedy z narożnika boiska za trzy punkty trafił… od tablicy. Takich rzutów praktycznie się nie spotyka. Królewscy ze spokojem utrzymali prowadzenie i zakończyli pierwszą rundę Ligi Endesa z dorobkiem 16 zwycięstw i 1 porażki (z Unicają).

85 – Baskonia (20+23+23+19): Howard (16), Raieste (0), Sedekerskis (7), Miller-McIntyre (16), Costello (7), Chiozza (8), Marinković (11), Díez (-), Rogkavopoulos (3), Diop (0), Kotsar (2), Moneke (15).

REKLAMA
REKLAMA

99 – Real Madryt (35+16+22+26): Hezonja (10), Alocén (5), Tavares (2), Yabusele (26), Musa (20), Causeur (0), Abalde (5), Campazzo (20), González (-), Poirier (4), Llull (5), Ndiaye (2).

Statystyki | Tabela

Poza kadrą znaleźli się:
• Gabriel Deck – kontuzja mięśniowa
• Rudy Fernández – odpoczynek z powodu problemów z plecami
• Sergio Rodríguez – prawdopodobnie odpoczynek (w jego miejsce wskoczył Hugo González)

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA