Vinicius dokonał małego cudu: wraca na pierwszy mecz Realu Madryt w 2024 roku, mimo że wstępne prognozy wskazywały, że będzie mógł zagrać dopiero w lutym. Brazylijczyk skrócił rehabilitację o miesiąc i dziś po południu ma szansę zagrać od początku z Mallorcą w pojedynku, który budzi w nim pewne napięcie: być może ponownie spotka się na boisku z Raíllo i Maffeo, w rywalizacji z którymi przeżywał ciężkie chwile w zeszłym roku.
Ancelotti nie powiedział jednoznacznie czy Vinicius zagra od pierwszych minut. Ograniczył się do enigmatycznego komentarza: „Jeszcze nie zdecydowałem. Muszę o tym porozmawiać z zawodnikiem i lekarzami. Na treningach pokazał, że czuje się bardzo, bardzo dobrze”. Na razie zawodnik jest powołany, co oznacza, że kwalifikuje się do gry w pierwszej jedenastce.
Jak wynika z raportu medycznego Realu Madryt, Vinicius wrócił ze zgrupowania kadry podczas listopadowej przerwy międzynarodowej z kontuzją mięśnia dwugłowego kości udowej wpływającą na ścięgno lewej nogi. Jak to zwykle bywa, w oficjalnym komunikacie nie podano szacunkowego czasu nieobecności, ale przewidywano, że absencja napastnika będzie wynosić od ośmiu do dziesięciu tygodni. Oznaczało to dla niego pożegnanie ze styczniem, Superpucharem Hiszpanii i walkę o występ w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów 13 lutego w Lipsku.
Kontuzja okazała się jednak łagodniejsza, niż początkowo sądzono, a Brazylijczyk po raz kolejny dał jasno do zrozumienia, że łatwo wraca do zdrowia po problemach z mięśniami. Wrócił szybciej już wtedy, gdy doznał swojej pierwszej poważnej kontuzji w Madrycie, podczas meczu z Ajaxem w Lidze Mistrzów 2018/19, a także po urazie, którego doznał na Balaídos w trzeciej kolejce tego sezonu. Podsumowując, jest to dla niego skomplikowana kampania: opuścił jak dotąd 11 z 24 meczów.
Tak bogaty w absencje okres odbija się na statystykach Viniciusa, który w ostatnich dwóch sezonach zaliczył gwałtowny rozwój: w sezonie 2021/22 strzelił 22 gole i zaliczył 20 asyst, a w rozgrywkach 2022/23 miał 23 gole i 21 asyst. Liczby na światowym poziomie i progresja w tym sezonie z powodu kontuzji utknęły w martwym punkcie: w 13 spotkaniach strzelił 6 goli i dołożył 4 asysty. Są jednak powody do nadziei: uczestniczy przy bramkach co 97 minut.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się