REKLAMA
REKLAMA

Bellingham podjął decyzję w sprawie operacji barku

Jude Bellingham na początku listopada doznał urazu barku wynikającego z jego zwichnięcia. Anglik rozwiązał problem poprzez ćwiczenia i stabilizator, a dzisiaj czuje się już wręcz bardzo dobrze. Ciągle pozostaje wątpliwość co do przeprowadzenia operacji rozwiązującej całkowicie ten problem.
REKLAMA
REKLAMA
Bellingham podjął decyzję w sprawie operacji barku
Jude Bellingham na sobotnim meczu Sunderlandu, w którym gra jego brat Jobe. (fot. Getty Images)

Bellingham zwichnął bark 5 listopada w meczu z Rayo Vallecano, który dograł do końca. Następnie jednak nie wystąpił w dwóch meczach przeciwko Bradze i Valencii oraz został zwolniony ze zgrupowania reprezentacji Anglii. Po przerwie na kadry wrócił do gry ze stabilizatorem, którego używa do dzisiaj. Jak informował sam Carlo Ancelotti, pomocnik czuje się już bardzo dobrze i problem tak naprawdę niejako przeszedł w zapomnienie.

Niejako, bo uraz doprowadził do niestabilności stawu, nad którą piłkarz pracował w ostatnich tygodniach. Anglik cały czas wykonywał i wykonuje specjalne ćwiczenia wzmacniające bark i ciągle gra z ochroną w postaci specjalnego stabilizatora. Teraz w dalszej regeneracji pomoże mu świąteczny odpoczynek. Sprawa jednak wisi w powietrzu, bo jedno zwichnięcie powiększa ryzyko kolejnych, a samo wzmacnianie mięśni nie rozwiązuje definitywnie tego problemu.

REKLAMA
REKLAMA

Można to zrobić za pomocą operacji. W futbolu wielu piłkarzy decyduje się na zabieg i kilka tygodni przerwy po zakończeniu sezonu, ale Relevo podkreśla, że jeśli przez kilka miesięcy nie dochodzi do odnowienia kontuzji, to w większości przypadków po prostu rezygnuje się z operacji. Portal twierdzi, że dlatego Bellingham na razie nie ma w planach zabiegu nawet po czerwcowo-lipcowym mistrzostwach Europy w Niemczech, gdzie ma wystąpić ze swoją reprezentacją. Specjaliści od problemów z barkiem uznają to za odpowiednie postępowanie, bo chociaż ryzyko odnowienia kontuzji przy nieszczęśliwym upadku jest duże, to operację rekomenduje się, gdy w strefie dochodzi do bardzo poważnych naruszeń.

Relevo dodaje, że Anglik zmagał się z problemem barku już w Dortmundzie, ale jeśli teraz nie pojawią się nowe komplikacje, to 20-latek na ten moment nie zamierza poddawać się operacji. Z kolejnymi meczami pomocnik czuł się coraz bardziej komfortowo i dzisiaj nic nie wskazuje na to, że bark sprawi mu problem w drugiej części sezonu. Oczywiście przez cały czas konieczne będą ćwiczenia wzmacniające i ogólne ochrona tej części ciała. Nie wiadomo, jak długo Jude będzie grać ze stabilizatorem. Relevo podsumowuje, że wśród działań prewencyjnych zapewne znajdzie się też ochrona barku na treningach, gdzie koledzy dobrze wiedzą, by uważać na atakowanie barku Bellinghama.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA