Jakkolwiek patrzeć, Bellingham w sobotniej potyczce stworzył najwięcej okazji bramkowych (trzy) i zanotował najwięcej podań na ostatniej tercji boiska (27). Można więc śmiało pokusić się o stwierdzenie, że był zarówno zapalnikiem, jak i bombą. Problem polega jednak na tym, że Jude nie mógł znaleźć kogoś, kto wydatnie by go wsparł w strefie tworzenia największego zagrożenia pod bramką.
Były gracz Borussii zdążył się już przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy. Dwie kontuzje Viniciusa oraz wcześniejsza blokada Rodrygo zmuszały Brytyjczyka do wcielania się w rolę jedynej latarni w ofensywie. Dotychczasowy ligowy dorobek Bellinghama to 12 goli i cztery asysty. Jeśli Real może komuś zawdzięczać tymczasowe liderowanie w rozgrywkach, to właśnie jemu. Pięć zwycięstw jest bezpośrednio powiązanych z bramkami Jude'a – z Almeríą, Celtą, Getafe, Osasuną i Barceloną.
W tle jednak coraz wyraźniej widać sytuację, w której reszta piłkarzy nie nadąża za tempem narzucanym przez 20-latka. Kroku dotrzymuje mu jedynie Rodrygo. Joselu strzelił sześć goli, ale za każdym razem musiał wychodzić w pierwszym składzie. Ani razu nie udało mu się pokonać bramkarza po wejściu z ławki. Trzy trafienia zebrał Brahim, co zasługuje na pochwałę, mając na uwadze marginalną rolę gracza na początku sezonu. Także i on potrafi jednak znikać na długie chwile, co widać było z Betisem – tylko raz uderzył na bramkę, do tego niecelnie.
Real Ancelottiego jest świetny w obronie, ale z drugiej strony cały czas brakuje czegoś w ataku. Remis w Sewilli to potwierdził. Królewscy tylko 10 razy strzelali na bramkę. To najgorszy wynik pod tym względem od wymęczonego 1:0 w Vigo. Wtedy gospodarze na szczęście nie znaleźli sposobu na sforsowanie defensywy Królewskich. Betisowi udało się tego dokonać.
Statystyki ofensywne potwierdzają wszechobecność Bellinghama oraz to, na jak niewielkie wsparcie może liczyć. Jude najwięcej razy uwalniał się spod krycia (293 razy) i ma w tym aspekcie sporą przewagę nad drugim Rodrygo (256). Do tego miał najwięcej okazji bramkowych (15), a drugi jest... Carvajal (10). Warto też docenić boiskową inteligencję pomocnika, gdyż tylko trzykrotnie dawał się łapać na spalonym. Vinícius na ofsajdzie znajdował się 10 razy, Rodrygo 8, a Joselu 12.
Ten brak wsparcia zauważyli także przeciwnicy, którzy za wszelką cenę starają się powstrzymywać zwłaszcza Bellinghama. Jude jest trzecim najczęściej faulowanym piłkarzem w lidze, choć nawet nie jest najczęściej strzelającym graczem w zespole. 17 uderzeń więcej ma Rodygo, a Joselu, który głównie wchodził z ławki, ma tylko jedną próbę mniej od Anglika. Najbardziej jaskrawy przykład stanowi jednak Valverde. Urugwajczyk starał się zaskoczyć bramkarza aż 36 razy, ale na koncie ma tylko jednego gola. W zeszłym sezonie na tym etapie miał ich siedem.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się