Wyprawa do Aten rozpoczęła się dobrze dla Realu Madryt. Królewscy pokonali Olympiakos po bardzo dobrym meczu przede wszystkim w defensywie. Udało się w ten sposób trochę zatuszować zbyt dużą liczbę strat. Bardzo dobry mecz, kolejny już zresztą, rozegrał Hezonja, który do 18 punktów dodał 10 zbiórek. Ważne były również rzuty z dystansu Musy. Chus Mateo zawęził dzisiaj rotację i grał tylko dziesięcioma zawodnikami, pozostawiając Rudy’ego i Abalde na ławce. Do gry w Eurolidze wrócił natomiast Alocén.
W pierwszej piątce Mateo postawił między innymi na Ndiaye, który pokazał się z dobrej strony. Udowadnia, że nawet w tak trudnych spotkaniach można na niego liczyć. Real Madryt od początku wyszedł na prowadzenie i, z krótką przerwą w trzeciej kwarcie, utrzymał je do końca. Kluczowe było odsunięcie Olympiakosu spod kosza i zmuszanie do oddawania rzutów z dystansu, co Grekom nie wychodziło najlepiej. Królewscy częściej decydowali się na akcje bliżej obręczy i to oni mieli więcej punktów na koncie po 10 minutach (19:23).
Druga część była praktycznie taka sama, lecz madrytczycy znacznie częściej oddawali niecelne rzuty. Byli w stanie zatrzymywać Olympiakos i nie pozwali gospodarzom rozwinąć skrzydeł, ale sami w ataku zaczęli się rozbijać o defensywę Greków. W końcu Walkup jest uważany za jednego z najlepszych obrońców w Europie. Olympiakos odrobił trzy punkty w tej kwarcie i różnica w połowie spotkania była minimalna (36:37).
Po zmianie stron Realowi Madryt wróciła skuteczność, chociaż po kilku minutach seria celnych rzutów osobistych w wykonaniu Canaana dała Olympiakosowi prowadzenie. Królewscy mieli na to odpowiedź w postaci rzutów za trzy punkty. Najpierw trafił Campazzo, a później Argentyńczyk ściągał na siebie uwagę obrońców i podawał do pozostawionego bez opieki Musy. Bośniak dzisiaj nie zawodził i Real Madryt dysponował dzięki temu kilkoma punktami przewagi (57:61).
W ostatniej kwarcie udało się uniknąć nerwowej końcówki. Świetna defensywa znów oddaliła Olympiakos od kosza, a Grecy oddawali wiele niecelnych rzutów. Królewscy również nie błyszczeli w ofensywie, ale trafiali w najważniejszych momentach. Gospodarze próbowali gonić do ostatnich sekund, ale nie najlepiej rozegrali końcówkę i wygrana powędrowała w ręce madrytczyków.
71 – Olympiakos (19+17+21+14): Walkup (17), Canaan (7), Fall (10), Papanikolaou (8), Peters (8), Lountzis (1), Larentzakis (9), Papas (-), Brazdeikis (2), Milutinov (4), Sikma (0), McKissic (5).
77 – Real Madryt (23+14+24+16): Causeur (0), Campazzo (9), Tavares (11), Ndiaye (5), Musa (23), Rudy (-), Abalde (-), Hezonja (18), Alocén (0), Deck (5), Poirier (0), Llull (6).
Poza kadrą znaleźli się:
• Sergio Rodríguez – uraz biodra, którego nabawił się w meczu z Fenerbahçe
• Guerschon Yabusele – naderwane więzadło poboczne piszczelowe (spodziewany powrót: początek 2024 roku)
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się