Kolejny mecz, kolejna szansa dla Andrija Łunina. W Valdebebas określają go jako skromnego, cichego faceta, a przede wszystkim, profesjonalistę. Ukrainiec od wielu lat znajdował się w cieniu Thibaut Courtois, ale pomimo braku jakichkolwiek szans na grę na każdym treningu dawał z siebie 100%. Latem belg zerwał więzadło krzyżowe, dlatego klub sprowadził w jego miejsce Kepę, który jednak nie ma statusu nietykalnego.
Łunin czuje, że pod nieobecność Courtois to on może być pierwszym bramkarzem Realu Madryt. Jego ostatnie występy, w których zanotował kilka bardzo udanych interwencji, na nowo otworzyły debatę o tym, kto powinien stać między słupkami. „Na bramce zawsze jest debata. Jest rywalizacja i trzeba kogoś wybrać. Jeden bramkarz może przechodzić przez mniej dobre momenty i wówczas potrzebny jest ten drugi, aby go zastąpić”, tłumaczył Carlo Ancelotti przed ostatnim spotkaniem z Valencią.
Obecny sezon jest trochę dziwny dla ukraińskiego bramkarza, który wystąpił w 4 z 17 dotychczasowych spotkań Królewskich. Zagrał w dwóch pierwszych kolejkach La Ligi z Athletikiem i z Almeríą. W pierwszym spotkaniu zachował czyste konto. W drugim raz wyciągał piłkę z siatki, ale zanotował aż siedem parad w drugim. Później monopol na grę otrzymał Kepa, a Łunin odszedł w zapomnienie. Hiszpan prezentował się coraz lepiej i wydawało się, że Ukraińca czekają kolejne miesiące na ławce rezerwowych. Wszystko zmieniło się na rozgrzewce przed meczem z Bragą w Lidze Mistrzów.
Przed meczem Kepa doznał kontuzji w mięśniu przywodzicielu w prawym udzie, a to oznaczało minimum trzytygodniową przerwę. Ukrainiec znakomicie wykorzystał swoją szansę i pokazał się z bardzo dobrej strony najpierw w starciu z Portugalczykami, w którym obronił nawet rzut karny, a następnie kilka dni później z Valencią. Po tych występach wśród kibiców i dziennikarzy rozpoczęła się nowa debata i wszyscy w klubie doskonale o tym wiedzą. Jeśli porównamy statystyki Łunina i Kepy, te przemawiają na korzyść Ukraińca. Wykonuje więcej udanych parad (87,5% do 74%), lepiej spisuje się w powietrzu oraz lepiej gra nogami. Andrij może pochwalić się skutecznością podań na poziomie 96,4%, a jeśli chodzi o same długie podania – 80%.
Kepa nie wrócił jeszcze do pełni zdrowia, dlatego nie został powołany na mecz z Cádizem na Estadio Nuevo Mirandilla. To sprawia, że ponownie zobaczymy dzisiaj Ukraińca od pierwszej minuty. 24-latek wraca na stadion, na którym rozegrał pierwszy wielki mecz w barwach Realu Madryt. Było to 15 maja 2022 roku, gdy pokazał się z bardzo dobrej strony i obronił karnego, którego wykonywał Negredo. Łunin przez lata uczył się, jak radzić sobie z trudami siedzenia na ławce, ale teraz czuje, że nadszedł jego czas i chce to udowodnić.
Komentarze (26)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się