Fran rozpoczął sezon z wysokiego C. Wyszedł od początku w sześciu z siedmiu pierwszych meczów Realu Madryt. Później jednak w wyjściowym składzie zobaczyliśmy go już tylko dwa razy – z Rayo i Bragą. Warto też zauważyć, że tylko w dwóch pierwszych ligowych kolejkach przebywał na murawie od pierwszego do ostatniego gwizdka. Między 30 września i 21 października zaliczył natomiast rzucającą się w oczy niekorzystną serię: zero minut z Gironą, Napoli i Osasuną oraz dwie minuty plus doliczony czas z Sevillą. Dwie minuty w czterech starciach, następnie występ w Bradze i ławka w Klasyku. Fran zebrał 454 minuty w siedmiu pierwszych meczach, a w pozostałych dziewięciu dołożył ich już zaledwie 170.
Za taki stan rzeczy odpowiada w znacznej mierze powrót Mendy'ego. Francuz przegapił początek sezonu z powodu kontuzji mięśniowej, a do gry wrócił na derby Madrytu. Były gracz Lyonu zagrał od początku w pięciu z dziewięciu ostatnich spotkań. W pozostałych po dwa występy przypadły Franowi i Camavindze. Trudno o lepszy dowód na to, że Ancelotti w kluczowych momentach znacznie bardziej ufa Ferlandowi. Gdy ten zaś musiał zejść w Klasyku z powodu problemów zdrowotnych, Włoch w jego miejsce posłał nie Garcíę, lecz Camavingę. Fran dzięki początkowej fazie sezonu wciąż ma na koncie więcej minut od Mendy'ego, jednak 28-latkowi niewiele brakuje, by dogonić młodszego kolegę (621 do 465).
García mógł uchodzić za moralnego zwycięzcę przedsezonowych przygotowań. Kontuzja Mendy'ego w towarzyskim Klasyku mogła zaś jedynie wzmocnić wiarę Frana w wywalczenie sobie na stałe pierwszego składu. Wracający z Rayo lewy obrońca preferuje bardziej radosny i zadziorny futbol niż nieco skostniały Ferland. Wydawało się też, że na korzyść Frana działać będzie nowe ustawienie taktyczne, w którym boczni obrońcy mają znacznie więcej do powiedzenia w ofensywie. O ile jednak Carvajal faktycznie wpisał się schemat i prezentuje fantastyczny poziom, o tyle po przeciwległej stronie Ancelotti koniec końców postawił na bardziej zachowawczą opcję.
Fran jest jednak prawdziwym profesjonalistą i nie daje się stłamsić. Z jego ust nie znika uśmiech. Ancelotti widzi i bardzo docenia jego zapał do pracy. Fakty pozostają jednak takie, że sytuacja Hiszpana w stosunku do początku sezonu zmieniła się o 180 stopni.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się