Królewscy zanotowali kolejne, dwunaste już zwycięstwo w lidze ACB. Tym razem, ze smutkiem na twarzach schodzili z boiska koszykarze Bruesy, którzy zagrali naprawdę dobry mecz, nawiązując równorzędną walkę z faworyzowanym przeciwnikiem. Mimo wszystko, dzięki przewadze psychicznej i technicznej, a także genialnemu występowi Louisa Bullocka, górą z tego pojedynku wyszli podopieczni Joana Plazy, tradycyjnie już, mając pod koniec meczu na koncie o kilkanaście punktów więcej od rywala.
Baskijski zespół chciał rozpocząć mecz jak najlepiej, ale to Real Madryt, na samym początku, zdobył 17 łatwych punktów, podkreślając i udowadniając, dlaczego znajduje się na szczycie tabeli, bez porażki na koncie.
Pomimo wspomnianych pierwszych minut, słabych w wykonaniu Bruesy, przeciwnik Realu wrócił do gry, trafiając trzy rzuty zza linii 6,25m - dwukrotnie dokonał tego Kammerichs, raz celnością popisał się Urtasun. Był to kluczowy moment, w którym gospodarze odmienili swoją grę i odrobili sporą przewagę Realu.
Przez kolejne 10 minut, zawodnicy Porfiego Fisaka, zaczęli przejmować kontrolę na boisku. Michael Bradley, grający swego czasu w NBA (w Toronto Raptors i Atlancie Hawks, dokładniej) oraz rzucający obrońca Txemi Urtasun, sprawili, że ich drużyna dogoniła gości, w pewnym momencie nawet remisując. Los Merengues nie dali się jednak wyprzedzić, a końcowy wynik pierwszej połowy (43:39), mogą zawdzięczać serii celnych rzutów „za trzy", kolejno Smitha, Tomasa i Tunceriego.
W trzeciej kwarcie, ujrzeliśmy prawdziwy popis Bullocka, który zaliczył w tej części meczu 18 punktów, czterokrotnie trafiając zza linii rzutów za trzy punkty. Real nie miał już litości dla przeciwnika, stosował pressing, dość szybko odzyskując straconą przewagę i prowadząc już 71:53.
Zawodnicy Bruesy wyszli na ostatnią kwartę bardzo zdeterminowani. Chcieli bowiem powtórzyć wyczyn z pierwszej partii, kiedy to odrobili niemal 10-punktową przewagę, przy dużym udziale Kammerichsa. Tym razem, gospodarze nie zagrali wystarczająco dobrze, aby nawet nawiązać punktowy kontakt z rywalem.
MVP tego meczu bezdyskusyjnie został Louis Bullock. Amerykanin spędził na parkiecie nieco ponad 29 minut, zdobywając w tym czasie 29 punktów, czym oczywiście walnie przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny.
71 - Bruesa GBC (17+22+14+18): Kammerichs (19), Smith (14), Fajardo (2), Ordín (-), Bradley (13) - Úriz (7), Urtasun (11), Martínez (-), Doblas (5).
89 - Real Madrid (26+17+28+18): Reyes (11), Mumbrú (10), Hervelle (9), Bullock (29), López (7) - Hamilton (2), Smith (13), Varda (2), Hernández Sonseca (-), Tunçeri (3), Tomas (3).
Liga ACB: Genialny występ Bullocka
Bruesa 71:89 Real Madryt
REKLAMA
Komentarze (30)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się