Sezon 2022/23 był trzecim, w którym kobieca sekcja występowała pod nazwą Realu Madryt. Wcześniej był to CD Tacón. Królewskie ciągle czekają na pierwsze trofeum, a w minionym sezonie było bardzo blisko sukcesu. Udało się dotrzeć do finału Pucharu Królowej, jednak tam w derbowym starciu Atlético okazało się lepsze po serii rzutów karnych. W podstawowym czasie gry Real Madryt prowadził 2:0 aż do 88. minuty. W Lidze F Królewskie zajęły drugie miejsce ze stratą dziesięciu punktów do Barcelony, a w Lidze Mistrzów nie wyszły z grupy, uznając wyższość Chelsea i PSG. Do tego w Superpucharze przegrały w półfinale z Barceloną.
Sportowo miniony sezon mógł być lepszy, a jak wygląda sytuacja finansowa sekcji? Trzeba przyznać, że całkiem dobrze. Przychody wyniosły ponad 7,4 miliona euro i były w stanie niemal w zupełności pokryć koszty, które sięgnęły 8 milionów euro. Za największe przychody odpowiedzialny był marketing, który wygenerował 5,8 miliona. Socios i sprzedaż biletów przyniosły do kasy 700 tysięcy euro, a mecze towarzyskie i międzynarodowe rozgrywki przełożyły się na nieco ponad 900 tysięcy euro przychodu.
Wśród kosztów oczywiście największą część stanowiły pensje zawodniczek i wszystkich pracowników sekcji. Jest to wydatek prawie sięgający 5 milionów euro (4,97). Do tego należy dodać koszty operacyjne, które wyniosły 2,65 miliona, i koszty zaopatrzenia w wysokości 413 tysięcy euro. To wszystko pozwoliło zamknąć sezon ze stratą w wysokości 614 tysięcy euro.
Klub każdego roku stara się rozwijać drużynę kobiecą, sprowadzając do niej nowe zawodniczki. W sezonie 2021/22 koszt wynagrodzeń piłkarek wyniósł niecałe 2,5 miliona, podczas gdy w minionym sezonie wzrósł on do poziomu 4,7 miliona. Wszystko to z nadzieją zwiększania poziomu konkurencyjności, by móc zacząć nawiązywać rywalizację z Barceloną oraz zwiększać znaczenie kobiecego Realu Madryt w europejskich rozgrywkach.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się