Real Madryt wrócił do gry w Barcelonie dzięki znakomitemu Bellinghamowi i grze zespołowej, która poprawiła się w drugiej połowie. Ancelotti i jego sztab trenerski wyszli z El Clasico bardzo wzmocnieni, wygrywając bitwę z Xavim, który zaskoczył ich na początku meczu. Przeprowadzone zmiany były kluczowe, a szkoleniowiec pogodził rady zarządu ze swoimi pomysłami.
Zespół Los Blancos zwyciężył środkiem pola, wykorzystując Bellinghama jako ostateczną broń, a swoje zrobił także zmiennik Toniego Kroosa, czyli Luka Modrić. Jedną z lekcji, jakie dały trenerowi derby z Atlético była ta, by Niemiec i Chorwat nie przebywali już na boisku razem. Przesunięcie Chorwata do przodu na Metropolitano się nie sprawdziło i miało swoje konsekwencje. Efektem było odstawienie Modricia na trzy mecze na ławkę i danie jeszcze większej pewności siebie młodym zawodnikom z pomocy.
Włoch nadal wierzy w obie dwie legendy, ale już zaczyna akceptować fakt, że na murawie nie mogą dziś przebywać w tym samym czasie. W Sewilli po raz kolejny okazało się, że z Modriciem i Kroosem na boisku Real cierpi pod względem fizycznym. W Klasyku Włoch odszedł od takiego pomysłu. W drugiej połowie Luka wszedł za Toniego i dzięki świeżości otwierał kolegom drogę do bramki.
Zarząd Królewskich zwraca uwagę opiekunowi pierwszej drużyny także w sprawie innych decyzji personalnych. Joselu bardzo dobrze rozpoczął sezon, jednak władze klubu nie widzą go jako gracza wyjściowej jedenastki w najważniejszych rozgrywkach. W Barcelonie Vinícius i Rodrygo, ulubiony duet Florentino, po raz kolejny dostał miejsce w ataku, mimo że obaj nie są w najwyższej formie. Pomiędzy trenerem a działaczami mamy regularne rozmowy i pełne zrozumienie.
Sprawa pozycji Camavingi jest dalej otwarta, choć kontuzja Tchouaméniego oznacza, że na razie plany klubu i trenera będą zbieżne. Były pomocnik Monaco stał się graczem nietykalnym. Real Madryt rozegrał w tym sezonie jedenaście meczów z Francuzem od pierwszych minut i ani razu nie przegrał. Dziesięć zwycięstw i jeden remis. Po porażce na Metropolitano, gdy Francuz był zmiennikiem, zarząd jeszcze raz zwrócił się do Włocha przekazując: Tchouaméni nie podlega rotacji podczas dużych meczów. Oznaczało to jednak poświęcenie Camavingi i przeniesienie go na lewą obronę lub ławkę rezerwowych, jak w przypadku spotkania na Montjuïc, co, jak się okazało, było błędem.
Francuz wszedł w 52. minucie z powodu dyskomfortu u Mendy'ego i odmienił mecz. Prezesowi stołecznej ekipy nie podoba się to, że Camavinga gra na lewej obronie, podobnie jak piłkarzowi, ale w Barcelonie Francuz po raz kolejny pokazał, że jest najlepszym zawodnikiem w kadrze do obsadzenia tej pozycji. Na razie kontuzja Tchouaméniego przez najbliższe sześć-osiem tygodni da ulgę zawodnikowi, który wróci do środka pola (gdzie błyszczał w Bradze), a także trenerowi, który zadowoli wszystkie strony.
Jednak kiedy Aurélien powróci, Ancelotti po raz kolejny będzie mógł wystawiać Camę na lewej stronie. Mendy z Barceloną nie wyróżniał się z tyłu, nadal nie wnosił nic do gry w ataku, a także prosił o zmianę ze względu na problemy mięśniowe. Trener wciąż w niego wierzy, ale klub chętnie sprzedałby 28-latka. Obecnie Camavinga pozostaje najlepszą opcją Realu Madryt na lewą flankę. Nadal ma wiele do poprawy w fazie defensywnej, ale jego jakość i dynamika były pierwszymi krokami Królewskich na drodze do remontady. Wystawianie 20-latka może stać się „planem A” na najważniejsze mecze w tym sezonie, nawet jeśli wszyscy lewi obrońcy będą dostępni.
Komentarze (85)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się