Barcelona po raz pierwszy zmierzy się z Realem na Stadionie Olimpijskim, a w grze będzie fotel lidera, jeśli oczywiście pozwoli na to jeszcze Girona. W tle sobotniego starcia znajduje się wiele spraw. Warto wspomnieć choćby o tym, że w loży honorowej nie pojawi się Florentino, od miesięcy ciągnie się sprawa Negreiry, a zadebiutować mogą Bellingham, Gündoğan, Joselu czy João Félix. W szerszym kontekście w oczy rzuca się także to, młodzi wyparli lub wkrótce wyprą postaci, które przez konfrontacje Królewskich z Blaugraną przewijały się przez długie lata. Camavinga, Lamine Yamal, Tchouaméni, Balde czy wspomniany Bellingham wchodzą na scenę, podczas gdy zejść z niej zdążyli Benzema, Busquets, Asensio czy Jordi Alba.
W sparingu w Dallas, w którym Barcelona odniosła przekonujące zwycięstwo, po raz pierwszy od jedenastu lat Klasyk odbył się bez udziału Benzemy i Busquetsa. Obie legendy opuściły zespoły, w których świętowały wielkie sukcesy i udały się w różnych kierunkach. Pierwszy wybrał Arabię Saudyjską, drugi zaś wyruszył do Stanów Zjednoczonych. W sobotę zaś po raz pierwszy od ponad dekady nie ujrzymy ich w oficjalnej konfrontacji odwiecznych rywali. Francuz i Hiszpan stanowili jedne z symboli największych sukcesów swoich drużyn w ostatnich latach. Z całym szacunkiem do Sergio Ramosa i Leo Messiego, to Benzema był koszmarem Barcelony, a Busquets królem Klasyków.
Karim łącznie zmierzył się z Blaugraną 46 razy, czyniąc po drodze z Katalończyków jedną ze swoich ulubionych ofiar. Tylko Athleticowi i Valencii strzelił więcej goli. 16 bramek i 11 asyst czynią z Benzemy trzeciego najlepszego strzelca Realu w historii starć z Barceloną. Lepszym wynik od niego notowali jedynie Cristiano i Di Stéfano. W ostatnim spotkaniu 35-latek popisał się hattrickiem na Camp Nou, co było pierwszym tego typu wyczynem piłkarza Realu od 1995 roku i trzech trafień Zamorano. Nieobecność tak decydującego piłkarza może budzić niepokój w szeregach Królewskich i większy spokój w obozie Barcelony.
Po drugiej stronie ringu mamy Busquetsa, największy klasyk ze wszystkich. Środkowy pomocnik uzbierał w ciągu kariery najwięcej Klasyków ze wszystkich piłkarzy – ma ich na koncie aż 48. Co prawda nie strzelił żadnego gola, ani nawet nie zaliczył pojedynczej asysty, jednak jego dziedzictwo sięga znacznie dalej. Po raz pierwszy z Realem Sergio zmierzył się 13 grudnia 2008 roku. Były kapitan Barcelony na plecach miał wówczas numer 28, a na boisku zameldował się na pół godziny przed ostatnim gwizdkiem. Katalończycy zwyciężyli wtedy 2:0. Przeciwko żadnemu innemu przeciwnikowi Hiszpan nie grywał częściej. Z Sevillą zanotował 40 występów, z Atlético mierzył się natomiast 38 razy. Bilans Busquetsa w konfrontacjach z Realem to 23 zwycięstwa, 8 remisów i 17 porażek.
W tle znajdziemy jeszcze dwóch zawodników, których światła reflektorów również nie pomijały. Mowa o Jordim Albie i Marco Asensio. Pierwszy zebrał większy bagaż spotkań, drugi – miał większy wpływ na rozstrzygnięcia. Alba na lata przywłaszczył sobie lewą stronę boiska. Z Realem stoczył 34 bitwy, spośród których 10 wygrał, 7 zremisował i 17 przegrał. Strzelił 2 gole i zaliczył 6 asyst. Najbardziej w pamięci zapaść mogło jego ostatnie podanie do Messiego w ostatniej minucie Klasyku na Bernabéu w sezonie 2016/17. Goście zwyciężyli wówczas 3:2, a Messi zaprezentował pamiętną cieszynkę, pokazując ściągniętą koszulkę madryckiej publiczności.
Asensio z pozoru odgrywał drugoplanową rolę, która jednak okazywała się bardzo istotna dla rozwoju wydarzeń. Marco bywał dla Barcelony niczym ból zęba. Jego lewa noga poprowadziła Królewskich do triumfu w Superpucharze Hiszpanii w sezonie 2017/18. W obu meczach trafiał do siatki po fenomenalnych uderzeniach lewą nogą. Łącznie zwyciężał w starciach z Blaugraną 8 razy, 4 razy remisował i zaliczył 11 porażek.
W sobotę na boisku zabraknie więc aż czterech graczy, do których obecności mogliśmy mocno przywyknąć. Jak już jednak zostało wspomniane, czasy siłą rzeczy się zmieniają, a starą gwardię muszą powoli zastępować młodzi.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się