– To dyskredytacja, że Florentino Pérez nie przyleci na Klasyk. Jako człowiek to wielki dżentelmen. Nie wchodzę w to, kim jest jako prezes Realu Madryt, bo wiemy, co wydarzyło się z Figo. Bardzo mnie zawiódł. To nie jest jego styl. On zna historię i wie, że nie popełniono tu żadnego przestępstwa. Dlaczego Barcelona i Real nie mogą zjeść razem posiłku czy usiąść w loży? Gdybym był prezesem Barcelony, poleciałbym. Robiłem to po bardzo trudnych momentach, chociaż tego nie chciałem. To część tego stanowiska, ale najważniejszy jest wynik i zwycięstwo.
– Klasyk to ciągle rywalizacja sportowa? Istnieją rywale sportowi i historyczni wrogowie, co zaakceptowano w Madrycie. Wiemy, co wydarzyło się z Figo i co dzieje się przez całe życie. Nie lubię mieć wrogów, ale kiedy ich nie będziemy mieć… [dokończenie zdania z wcześniejszych dni to: będziemy wtedy martwi - dop. red.].
– Sprawa Negreiry? To są nieustanne ataki na klub. Nigdy w życiu Barcelona nie wykonała żadnego działania, by popełnić przestępstwo. Doskonale wiem, czym jest przestępstwo: płaceniem komuś, by ci pomagano. Co do pieniędzy, należy podzielić całą kwotę na te wszystkie lata. Kto zatrudnił Negreirę? Ktoś go musiał zatrudnić. Nie jestem pewny, kto poprosił o niego wśród wielu rzeczy, jakie robi klub, który na przykład przetwarza 1400 kontraktów. W pełni wierzymy w wymiar sprawiedliwości. W tej sprawie nie ma nic więcej. Najgorsze już się wydarzyło, bo podważono Barcelonę.
– Czy pięciu prezesów Barcelony spotkało się, by ustalić wspólną wersję dla sądu? Kiedy pięć osób jest pewnych, przekonanych i może potwierdzić, że nie popełniono żadnego przestępstwa, to nie ma żadnej strategii w tej sprawie. Niezależnie, jak dużo będziemy o tym mówić, to jak zawsze w życiu sprawa dochodzi do wymiaru sprawiedliwości, który musi to ocenić. Jednak ja naciskam, że nie doszło do żadnego naruszenia.
Komentarze (49)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się