– Zawsze jestem bardzo szczery wobec innych i wobec siebie samego. Mogłem odejść do Realu Madryt już po moim pierwszym sezonie w Interze, ale podpisałem kontrakt, zgodnie z którym miałem zostać na jeszcze jeden rok. Miałem tam niesamowite relacje nie tylko z prezesem, ale również z całą jego rodziną. Fantastyczne relacje.
– Po zakończeniu pierwszego sezonu pojechałem do domu prezesa i ustaliliśmy, że zostaję na jeszcze jeden rok. Już wtedy wiedziałem, że będę chciał odejść. I to nie zwycięstwo czy porażka w finale Ligi Mistrzów miało decydować o moim życiu. Decyzję podjąłem już wcześniej. Chciałem odejść do Realu Madryt i kropka.
– Po sezonie 2009/10 przyszła druga szansa i chciałem odejść. To był moment mojej kariery, w którym miałem przeczucie, że muszę to zrobić.
– Nie wiem, czy po 2024 roku zostanę w Romie. Przed finałem Ligi Europy obiecałem zawodnikom, że zostanę na ten sezon. Później po meczu ze Spezią swoimi gestami również dawałem znać kibicom, że zostaję. I dlatego wciąż tutaj jestem. Jestem w Romie, jestem skupiony na Romie i do ostatniego dnia tutaj będę dawał z siebie wszystko. Później nikt nie wie, co przyniesie przyszłość, ale sam jestem zdania, że kiedyś będę pracował w Arabii. Nie wiem kiedy, ale jestem dosyć pewny co do tego, że tak się stanie.
– W Rzymie istnieje również antimourinhismo. Mourinhismo jest znane przez tych ludzi, którzy wiedzą, co osiągnąłem. Natomiast antimourinhismo praktykują te osoby, które zawsze się cieszyły, gdy Roma nie wygrywała pucharów i nie miała europejskich sukcesów. Dobrze się bawią w radio i jest im z tym dobrze. Antimourinhismo się sprzedaje, a mourinhismo to styl życia. Mówię tak, gdyż na całym świecie spotykam ludzi na ulicach, którzy identyfikują się ze mną i z moim stylem bycia.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się