W piątek najpierw Mario Cortegana z The Athletic i następnie Manuel Amor z Relevo podali, że Real Madryt zwolnił Adrię Díaza Valverde z funkcji drugiego trenera Juvenilu C. Oba źródła podały, że najważniejsi działacze odpowiadający za szkółkę zwolnili szkoleniowca za list otwarty wystosowany do Barcelony w ramach podziękowań za pracę w tym klubie w latach 2015-2019. List został usunięty z portali społecznościowych trenera po dołączeniu ostatniego lata do Realu Madryt na roczny kontrakt, ale miał dotrzeć do działaczy Królewskich.
„Wciąż pamiętam tamten telefon z informacją, że wchodzę do klubu moich marzeń”, pisał Díaz w liście, w którym głównie dziękował klubowi za otrzymaną szansę i poszczególnym pracownikom za wsparcie otrzymywane każdego dnia. Na koniec poza hasłem „Visca El Barça” trener dziękował również swojej matce, która chorowała w tamtym okresie na raka. Barcelona miała ułatwiać szkoleniowcowi wszelkie sprawy związane z zajmowaniem się kobietą, za co Hiszpan też był bardzo wdzięczny. Właśnie z powodu całego tego listu Real Madryt miał go zwolnić i wypłacić odszkodowanie w postaci całej pensji zagwarantowanej przez roczny kontrakt.
MARCA i El Español odpowiedziały, że Real Madryt nie zwolnił Díaza, a ten po prostu przyjął ofertę Leganés, gdzie miał zostać dyrektorem ds. międzynarodowej metodologii treningowej i zarządzać szkółkami klubu na całym świecie, które są podstawą działalności podmadryckiego klubu.
Przez weekend przerzucano się dwoma wersjami i nikt z niczego się nie wycofywał. Ostatecznie dzisiaj po południu zaczęto podawać, że Adrià Díaz zostaje w Realu Madryt i dalej będzie asystentem trenera w Juvenilu C. Wersje tego rozwiązania także oczywiście się różnią.
Relevo jako pierwsze podało, że klub wycofał się ze zwolnienia i w poniedziałek zakomunikował trenerowi, iż ten pozostaje na stanowisku. Manuel Amor utrzymuje, że to Real Madryt kilka dni temu poinformował szkoleniowca, że go zwolni, więc ten po prostu dogadał się z Leganés. Z tego powodu zabrakło go też na ławce w weekendowym spotkaniu jego ekipy.
Mario Cortegana z The Athletic potwierdza, że trener zostaje w Realu Madryt, bo w weekend najważniejsi działacze klubu zapoznali się z sytuacją i po reprymendzie dla zarządzających szkółką nakazali przywrócić Díaza na jego stanowisko. Ten dziennikarz dodaje, że Díaz wcale nie zarabiałby więcej w Leganés, jak niektórzy podawali.
El Español odpowiada, że to sam trener ostatecznie zdecydował się zostać w Realu Madryt i poinformował klub, iż nie skorzysta z propozycji Leganés. Ten portal twierdzi, że trener był dotknięty weekendową polemiką, ale ostatecznie nie zdecydował się na opuszczenie Królewskich. Dodano też, że Real Madryt od początku wiedział o liście do Barcelony i nie miał z nim żadnego problemu.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się