Zanim Joselu zdążył uderzyć z jedenastego metra, na Santigo Bernabéu można było usłyszeć przyśpiewkę, w której fani domagali się manity. Na gorące prośby publiki postanowił jednak odpowiedzieć golkiper gości. Kiedy udało mu się obronić uderzenie napastnika Królewskich, a następnie dobitkę, odwrócił się do kibiców, by pokazać im otwartą dłoń.
Z czysto sportowego punktu widzenia zachowanie to było pozbawione sensu. Mecz był już przecież rozstrzygnięty. Herrera chciał jednak choć odrobinę nacieszyć się prywatną zemstą i zagrać na nosie żądnej upokorzenia gości publice. – Sergio już taki jest. Ma bardzo emocjonalne podejście. Dla niego obrona tego rzutu karnego była bardzo ważna. Jego reakcja nie ma też większego wpływu na obraz spotkania – tłumaczył po ostatnim gwizdku trener Osasuny, Jagoba Arrasate.
Po ostatnim gwizdku bramkarz ekipy z Pampeluny nieco ochłonął i doszedł do wniosku, że być może zareagował zbyt gwałtownie. Ponownie więc zwrócił się w stronę kibiców i podniósł rękę w geście przeprosin. Uznał, że emocje poniosły go chyba za bardzo. Tym samym topór wojenny między Herrerą i fanami został bardzo szybko zakopany.
Sam Herrera uchodzi za specjalistę od bronienia jedenastek. Real zresztą przekonał się już o tym na własnej skórze. Dwa sezony temu golkiper Osasuny dwukrotnie w jednym meczu powstrzymał Karima Benzemę. Na ten moment 30-latek jest najskuteczniejszym grającym golkiperem w lidze pod tym względem. Zatrzymał aż 35% uderzeń z wapna. Tym razem jego ofiarą padł Joselu. Jego wojenka z Bernabéu wydaje się już jednak zażegnana.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się