– Jestem zadowolony, drużyna rozegrała dobry mecz, ale po golu na 2:0 za bardzo się cofnęliśmy i daliśmy im za dużo szans na grę tego, w czym są najlepsi. Mieli wieli sytuacji, gdy gromadzili dużo graczy przed bramką i w tej fazie meczu zabrakło im Joselu. Tworzyli nam jednak trudności, które skończyły się golem na 2:1. Porozmawialiśmy w przerwie, że jeśli będziemy grać tak dalej, to możemy przegrać to spotkanie. Trzeba było wyjść, by grać pod ich bramkę i jeśli już się tam znajdowaliśmy, to chcieliśmy grać na drugi słupek, bo mają problem z domknięciem linii przez bocznych obrońców. Tak przyszedł gol Moraty, który trochę ustawił ten mecz.
– Mocne początki obu połów? Powiedzieliśmy im to, co mówimy zawsze, ale dzisiaj zagrali lepiej niż w innych meczach [śmiech]. Mieliśmy piękne połączenie między sobą i bardzo mocnego ducha zespołu. Stadion towarzyszył ekipie i gdy to wszystko się łączy, przeciwnikowi nie jest łatwo.
– Problemy Realu za plecami bocznych obrońców? Oni pracują w obronie w taki sposób, bronili dotychczas w taki sposób we wszystkich meczach. Ich boczni obrońcy grają bardzo wysoko i przy naszych wahadłowych mogły tworzyć się okazje, by w wolną przestrzeń wchodzili nasi środkowi pomocnicy, co widzieliśmy dwa razy w wykonaniu Saúla przy golach. Szukaliśmy wtedy drugiego słupka, gdzie prawdopodobnie cierpią najbardziej.
– Czy przygotowaliśmy specjalne krycie dla Bellinghama, bo wyglądał dzisiaj gorzej? Nie. Dzisiaj przestrzeń do gry mu się zmniejszyła, bo myślę, że dobrze pracowaliśmy w tej strefie, by on nie mógł wbiegać za plecy obrony. Myślę też, że brak Joselu dała mu mniej szans na wejścia z drugiej linii, bo on często korzysta z gry w powietrzu Joselu. Myślę, że dobrze to dzisiaj kontrolowaliśmy, ale on jest nadzwyczajnym piłkarzem. Real samym swoim ustawieniem sprawia, że w każdym momencie meczu myślisz, że coś może się teraz wydarzyć. Szczęśliwie gol na 3:1 oddalił tę grę, w której oni zawsze są najlepsi, czyli strachu u rywala przed tym, co może nadejść. Szczęśliwie sobie z tym poradziliśmy i mogliśmy wygrać bardzo ważny mecz.
– Wskakuję na drugie miejsce wśród trenerów, którzy najwięcej razy pokonali Ancelottiego [8; rekordzista Spalleti 11]? To nie jest ważne. Najważniejsze, że nasza drużyna odzyskała ducha drużyny, dumę i chęci. To wielki trener. Dzisiaj postawił nam złożone zadanie, bo wystawił 5 pomocników i szukał wejść z drugiej linii. My znaleźliśmy szybko nasze gole i on nie mógł rozegrać meczu, jaki chciał rozegrać, ale jego pomysł był dobry. Rodrygo grał twarzą do Giméneza i szukali zrywu za obronę, do tego szeroko ustawieni Lucas i Fran... My rozegraliśmy wielki mecz i przez to nie zobaczyliście tego, co chciał grać on.
– Faul Bellinghama? Na żywo wydawało mi się to czerwoną kartką. Wydawało mi się to ciężkim atakiem, bo noga była w górze, Correa kopnął piłkę, atak był dla niego groźny…
– A faul Giméneza na Rodrygo? Brutalny atak, ale dla mnie to żółta, bo atakuje go z boku boiska. Bellingham atakował w środku od przodu. Dla mnie to dwie różne akcje. Obie są brutalne, ale atak Bellinghama dla mnie jest poważniejszy.
Komentarze (44)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się