Lucas Cañizares był jednym z negatywnych bohaterów ostatniego meczu Castilli po tym, jak popełnił duży błąd przy pierwszej bramce Linares. 21-letni golkiper drugiego zespołu Realu Madryt puścił między nogami niegroźny strzał Daniego Perejóna, a podopieczni Raúla ostatecznie przegrali tamto spotkanie 1:2. Na falach radia MARCA nieudany występ swojego syna postanowił skomentować Santiago Cañizares.
– Akurat w ostatni weekend postanowiłem pójść na mecz Lucasa. A podczas jego dotychczasowego dziesięcioletniego pobytu w Realu Madryt bardzo rzadko się na to decydowałem. Odkąd jest w klubie to na żywo obejrzałem może z cztery jego mecze. W sobotę postanowiłem jednak pojechać do Linares na mecz Castilli.
– I, cholera! Ogólnie to był bardzo ładny mecz. Ja osobiście bardzo lubię futbol Primera RFEF, ponieważ jest bezpośredni, na dużej intensywności, jest gra na skrzydłach… Możliwe, że w tym futbolu nie ma tego największego talentu, ale to nam przypomina futbol z przeszłości, gdy nie było długiego utrzymywania się przy piłce, ale ciągła gra do przodu. To był naprawdę intensywny i ładny mecz. Po jednym ze strzałów sprzed pola karnego piłka wpadła do bramki między nogami Lucasa. Możesz sobie wyobrazić mój wyraz twarzy w tamtym momencie.
– Czy mówiłem mu, że zawalił? Nie było takiej potrzeby, on sam dobrze o tym wie. Przecież nie jest głupi. Ponadto on na ogół naprawdę nie popełnia takich błędów. Każdemu z nas się takie przydarzały, ale w jego wykonaniu już od dawna takiego nie widziałem. Ale cholera, akurat jak byłem na meczu! Dostanie się na stadion zajęło mi godzinę, ponieważ kibice w Linares są cudowni i życzliwi, wszyscy chcieli zdjęcie lub autograf. W momencie bramki chciałem się zapaść pod ziemię – z jego i z mojego powodu. Wszyscy patrzyli na trybunę, aby zobaczyć minę jego ojca.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się