Mimo wszelkich doniesień z Brazylii szkoleniowiec Królewskich stanowczo obstawał przy zamiarze kontynuowania pracy w stolicy Hiszpanii. Prezes CBF przekonywał 64-latka do objęcia kadry, jednak otrzymał odpowiedź odmowną. Może nie stanowczą i wykluczającą możliwość współpracy, jednak wciąż wystarczającą, by zrozumieć priorytety Carlo na najbliższy rok.
Ancelotti jest przede wszystkim słownym człowiekiem i w rozmowach z Brazylijczykami przekazał, że objęcie Canarinhos byłoby możliwe tylko w przypadku zwolnienia z Realu w trakcie sezonu lub nieprzedłużenia kontraktu. Sam nigdy nie dopuszczał możliwości porzucenia obecnego miejsca zatrudnienia. Carletto jest bardzo wdzięczny Florentino i José Angelowi Sanchezowi za zaufanie i szansę na powrót do elity, gdy końca dobiegał jego etap w Evertonie. Rezultat? Sześć trofeów. Ancelotti czuje się madridistą i świetnie żyje mu się w Madrycie.
Mimo 64 lat na karku Włoch nie traci na ambicji. Jego bliskie otoczenie zapewnia, że Carlo cały czas zauważa margines poprawy w zespole. Jego celem jest sięgnięcie samego sufitu. Tchouaméni, Valverde, Vinícius czy Rodrygo pod jego skrzydłami mogą się jeszcze znacznie rozwinąć. Ancelotti ma chęci i wystarczająco dużo sił, by dokładać kolejne cegiełki do sukcesów, co zresztą udowadnia start sezonu.
Jedyną rzeczą, z jaką szkoleniowiec nie do końca może się pogodzić, jest brak wzmocnień na niektórych pozycjach. Kilkukrotnie prosił o nowych graczy, jednak jako człowiek klubu nie może tego publicznie przyznać. Wystarczy, że wie o tym prezes i jego najbliżsi współpracownicy. Choć z początku wydawało mu się, że jego prośby mogą zostać spełnione, szybko zdał sobie sprawę, że nie ma na co liczyć. Daleki był jednak od popadania w rozpacz, po prostu wyszedł z założenia, że trzeba wycisnąć maksimum z materiału, jakim dysponuje.
Carletto chce pokazać, że obecną kadrę stać na bycie konkurencyjną, traktuje ten sezon jako wyzwanie. Choć jest świadomy tego, jak trudno będzie rywalizować w Europie zwłaszcza z City, jest przekonany, że zespół może zajść w Champions League bardzo daleko. Jak na razie trudno Ancelottiego za cokolwiek krytykować. Przeciwnie – ostatnie wyniki umacniają jego pozycję. Nowe ustawienie zdecydowanie przypadło do gustu publice. Pozostaje jednak czekać na starcia z najsilniejszymi rywalami. Wtedy dowiemy się, na ile tak naprawdę stać Real Madryt, który dodatkowo osłabiony jest brakiem Courtois, Militão i Viníciusa. Na tę chwilę obrany kurs wydaje się mimo wszystko prawidłowy.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się