– Byłem pierwszym wyborem Realu Madryt, tak przynajmniej wynika z tego, co rozumiem. Później jednak w Madrycie przeanalizowano sytuację i wzięto pod uwagę fakt, że mogę udać się na Puchar Narodów Afryki i stracić przez to bardzo dużo ważnych meczów. Koniec końców do transferu nie doszło. Ponadto mieli trzy opcje wypożyczeń, które wychodziły korzystniej – stwierdził były już golkiper Sevilli.
Dziennikarze już pod koniec maja donosili, że Marokańczyk jest jednym z faworytów Ancelottiego do zastąpienia Łunina, który w zamyśle miał opuścić klub. Ukrainiec postanowił jednak pozostać w Realu, co zablokowało pozyskanie Bono. Później jednak więzadła zerwał Courtois i temat wrócił na afisz. – Puchar Narodów Afryki miał duży wpływ na sytuację zarówno moją, jak i En-Nesyriego – przekonuje Bono. Czempionat Czarnego Lądu wystartuje 13 stycznia przyszłego roku i zakończy się 11 lutego. Maroko jest jedną z 15 drużyn, które zakwalifikowały się do turnieju.
W lipcu spekulowano także, że Bono może trafić do Bayernu. – Kontaktowali się z Sevillą. W Monachium proszono mnie, bym chwilę poczekał, ponieważ szykują formalną ofertę. W tym czasie jednak sondowali również inne opcje. W pewnej chwili zrozumiałem, że szukają kogoś wyłącznie w ramach wypożyczenia. Kluby niestety nie chcą wydawać pieniędzy – opowiada historię kolejnego niedoszłego transferu.
– Dziś trudno inwestować w takich zawodników jak ja. Mam 32 lata i nikt nie pali się do inwestowania w piłkarzy w tym wieku. Czekałem jednak cierpliwie. Później zaś pojawiła się oferta z Al-Hilal – dodaje. Reszta historii jest już znana. Po meczu o Superpuchar Europy bramkarz udał się od razu do Arabii Saudyjskiej i podpisał lukratywny kontrakt z zespołem, który sprowadził do siebie także Neymara, Milinkovicia-Savicia czy Rubena Nevesa. Golkiper wylądował więc w lidze saudyjskiej, choć z jego perspektywy niewiele brakowało, by pozostał w Hiszpanii.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się