Dotychczas żaden z zespołów hiszpańskiej ligi koszykówki nie znalazł sposobu na pokonanie Realu Madryt. Solidna defensywa, dobra gra na obwodzie i pod koszami pozwoliły koszykarzom przebrnąć przez dziewięć wcale niełatwych meczów, w których to odnieśli komplet zwycięstw.
W niedzielę odbyły się drugie derby Madrytu w przeciągu ostatnich siedmiu dni. Po świetnym występie w meczu z Estudiantes, przyszła pora zmierzyć się z Alta Gestión Fuenlabrada - piątą drużyną w tabeli, która przed tym meczem mogła się poszczycić mianem "drużyny niepokonanej na własnym parkiecie". Właśnie - mogła.
Pierwsza kwarta powinna zacząć się dla nas nieco lepiej. Fuenlabrada, najstarszy zespół ligi ACB, był bardzo dobrze przygotowany do meczu, ponieważ zawodnicy doskonale wiedzieli, gdzie uderzyć w obronę Królewskich. Real Madryt nie spanikował i uspokoił grę w defensywie, tym samym stwarzając przeciwnikowi problemy w dotarciu do strefy podkoszowej - szczególne problemy miał Virginijus Prasikevicius. Joan Plaza ponownie wystawił inną pierwszą piątkę, niż w poprzednim meczu ligi ACB. Varda, Hervelle, Tunceri, Bullock i Tomas postarali się o dwupunktową przewagę po 6 minutach gry. Czując, że Real złapał swój rytm, trener postanowił dokonać kilku zmian, m.in. wprowadzając Raula Lópeza za Tunceriego. Zmiennicy wzorowo wypełnili swoje obowiązki, wyprowadzając zespół na prowadzenie 23-18. "Fuenla" odpowiedziała na taki przebieg wydarzeń, a dobrą grą wyróżniali się Miso i Solana. Były koszykarz Estudiantes dał swojej drużynie przewagę dwóch punktów, celnym rzutem "za trzy", po błędzie Charlesa Smitha.
Real Madryt był zmuszony do zmiany założeń taktycznych. Fuenlabrada rozpędziła się i była na dobrej drodze, aby przekroczyć liczbę 100 punktów, tak jak to zrobił zespół Crveny Zvezdy kilka dni temu w Pucharze ULEB (Real przegrał wtedy różnicą 19 punktów). Królewscy nie mogli pozwolić sobie i kibicom na "powtórkę z rozrywki", więc zmobilizowali się do lepszej gry obronnej, przerywając ataki rywali i konsekwentnie skutecznie kończąc akcje ofensywne. Po raz kolejny nieoceniony okazał się Hamilton, który najczęściej zabierał piłki graczom drużyny przeciwnej. To właśnie on, Raúl oraz Smith przyczynili się do serii 16:0, w której koszykarze "Fuenly" byli tylko tłem. Królewscy w pełni "zadomowili" się na parkiecie i nie zwalniali tempa. Co prawda Jorge García próbował poderwać swoją drużynę, zdobywając pięć punktów, ale dość szybko trzema "oczkami" odpowiedział mu Raúl. Po świetnej kwarcie, zawodnicy z Madrytu skończyli pierwszą połowę wynikiem 42:32.
Znakomita gra Królewskich w defensywie była zmorą zawodników Fuenlabrady także po przerwie. Real Madryt dał przeciwnikowi zdobyć zaledwie pięć punktów w ciągu siedmiu minut! Felipe, Smith i Bullock kontynuowali dobrą grę ofensywną, a celna "trójka" Sweet Lou powiększyła przewagę przyjezdnych do 20 punktów!
Później Królewscy nieco odpuścili, ale niemal na każdy punkt gospodarzy, odpowiadali skutecznym atakiem. Joan Plaza kontynuował rotację w składzie, co wyszło mu na dobre - jego team dawno nie był tak efektywny. Real dokłada do swojego dorobku dziewiąte zwycięstwo i (o czym chyba nie trzeba już chyba wspominać) zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Oby równie dobrze nasza drużyna wypadła w Pucharze ULEB.
64 - Alta Gestión Fuenlabrada (25+7+17+15): Brown (6), Wideman (12), Solana (8), Prasikevicius (4), Miso (16) - Guardia (2), Ferrán López (3), Jorge García (9), Paraíso (4).
82 - Real Madryt (23+19+25+15): Varda (10), Hervelle (10), Tunceri (11), Bullock (17), Tomas (5) - Hamilton (4), Smith (12), Reyes (6), Mumbrú (2), Raúl López (5).
Liga ACB: Real nadal niepokonany
Fuenlabrada 64:82 Real Madryt
REKLAMA
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się