Real Madryt rozegrał rozsądny i dobry mecz w Bilbao, jednak nie ze wszystkiego kibice Królewskich mogą być zadowoleni. Negatywną informacją jest z pewnością możliwy uraz Édera Militão, który wyglądał bardzo poważnie. Na początku drugiej połowy Brazylijczyk bez kontaktu z rywalem upadł na murawę i szybko został zmieniony przez Antonio Rüdigera.
Początek spotkania był co najwyżej średni w wykonaniu Realu. Rywal też się nie popisywał, a pierwsze minuty wskazywały niestety na typowe „zobaczymy”. Sprawę w swoje ręce wziął Rodrygo, który wykorzystał też dobre odegranie Daniego Carvajala. Brazylijczyk uderzył bez zastanowienia, a piłka zatrzepotała w siatce. Królewscy poszli za ciosem i 8 minut później prowadzili dwiema bramkami. David Alaba dorzucił piłkę, Jude Bellingham pozostał bez krycia i zaskoczył Unaia Simóna.
Po tym trafieniu Real wyraźnie zwolnił i skupił się na obronie. Miał swoje szanse, ale był też bardzo uważny w defensywie. Andrij Łunin był niemal bezrobotny, Athletic oddał bowiem tylko jeden celny strzał, który nie mógł sprawić bramkarzowi żadnego problemu. Podopieczni Carlo Ancelottiego oddali po przerwie inicjatywę, ale sami też mieli kilka szans. Nie dopuścili do groźnych okazji i zasłużenie wywożą z Bilbao trzy punkty.
Athletic Club – Real Madryt 0:2 (0:2)
0:1 Rodrygo 28' (asysta: Carvajal)
0:2 Bellingham 36' (asysta: Alaba)
Athletic: Unai Simón; De Marcos, Vivian, Paredes, Lekue (71' Imanol); Galarreta, Vesga (64' Herrera); N. Williams (46' Berenguer), Unai Gómez (46' Sancet), Muniain (46' Guruzeta); I. Williams
Pozostali: Agirrezabala, Nolaskoain, Prados, Villalibre, Raúl García, Martón i Adu Ares
Real Madryt: Łunin; Carvajal, Militão (50' Rüdiger), Alaba, Fran García; Tchouaméni, Valverde, Camavinga (71' Kroos), Bellingham; Vinícius (80' Modrić), Rodrygo (80' Joselu)
Pozostali: Fran, Cañizares, Nacho, Odriozola, Lucas i Brahim
Komentarze (392)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się