Dimitris Giannakopoulos, właściciel Panathinaikosu, tego lata stoi na czele wielkiej ofensywy transferowej, która ma przywrócić jego drużynę do walki o najwyższe cele. Udało mu się dokonać znaczących operacji, takich jak sprowadzenie Sloukasa z Olympiakosu czy Juancho Hernangómeza.
W trakcie tego lata próbował ściągnąć wielu innych zawodników, ale czasami spotykał się z odmową. „Czułem się, jakbym wchodził do restauracji, w której nigdy nie zarezerwowałem stolika i otrzymał pytanie: «Co pan tu robi?». Mieliśmy naszą porcję odmów, ale się nie poddawaliśmy”. Tak podsumował pytanie o próbę sprowadzenia Facundo Campazzo i Edy’ego Tavaresa.
Giannakopoulos przyznał również, że oferował Campazzo dwukrotnie wyższe zarobki niż te, na które Argentyńczyk zgodził się w Madrycie. Mówił to w kontekście udanego transferu Juancho Hernangómeza. „Myślę, że to ma wiele wspólnego z projektem i naszymi celami. Powiedzieliśmy Juancho, że ponownie chcemy osiągnąć europejski szczyt i że mamy najlepsze możliwe otoczenie z wyprzedanymi biletami w hali bez przemocy. Kiedy masz taką wizję, niektórzy wyżej stawiają miejsce, gdzie chcą mieszkać, jak Campazzo, który odrzucił naszą ofertę, finansowo dwukrotnie lepszą od tej Realu Madryt. Albo może wierzą w projekt, jaki został im przedstawiony. W każdym razie ze wszystkich odmów, jakie otrzymaliśmy w tym roku, najbardziej zabolała mnie ta od Willy’ego Hernangómeza”.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się