Real Madryt żyje w oczekiwaniu na przybycie goleadora klasy światowej, który zrekompensuje odejście Karima Benzemy (31 goli w ubiegłym sezonie) i w mniejszym stopniu również Marco Asensio (12 goli). Czekając na ten ruch, z Mbappé w samym epicentrum, kwestia zdobywania bramek w nadchodzącym sezonie jest jedną z niewiadomych dotyczących drużyny Carlo Ancelottiego. Na razie atak wzmocnili zawodnicy z niższej półki lub dopiero na dorobku – Joselu, Brahim Díaz i Arda Güler.
Dlatego też rola pierwszych strzelców przypada dwóm Brazylijczykom – Viníciusowi i Rodrygo. Ewolucja tej dwójki pod tym względem jest niezwykła. Nowa „siódemka” ma za sobą dwa sezony z ponad 20 strzelonymi golami (dokładnie 22 i 23 trafienia). Jest to granica, którą w zbliżającej się kampanii chce przekroczyć Rodrygo Goes.
Wychowanek Santosu znacznie zwiększył swoją produktywność przed bramką rywala w poprzednim sezonie. Strzelił 19 goli, czyli o jednego więcej niż w swoich trzech poprzednich latach w barwach Królewskich łącznie (odpowiednio 7, 2 i 9 trafień). Ten wykładniczy rozwój jego talentu strzeleckiego stawia Rodrygo w innej roli przed sezonem, który oficjalnie rozpocznie się 12 sierpnia na San Mamés.
Konieczność liderowania
Znaczenie strzelca dwóch goli, które zapewniły Realowi zwycięstwo w finale Pucharu Króla na La Cartuja przeciwko Osasunie, wyraźnie wzrosło w zeszłym sezonie. Powtarzające się nieobecności Benzemy przed Mistrzostwami Świata w Katarze sprawiły, że Ancelotti zwrócił się do Brazylijczyka, ustawiając go na boisku na pozycji środkowego napastnika, czego powodem był także kompletny brak zaufania do wegetującego w kadrze pierwszej drużyny Mariano.
W wielu meczach Rodrygo grał na „dziewiątce” (konkretnie w 20). Nie jest to jego własna pozycja, brakuje mu niektórych klasycznych cech środkowego napastnika, ale ma zalety, które Ancelotti dostrzegł, docenił i postanowił wykorzystać w miejscu na boisku, w którym Real Madryt już z Benzemą odchodził od grania z tradycyjnym killerem skupionym wyłącznie na zdobywaniu bramek. „Doskonale sprawdził się jako środkowy napastnik, może tam grać i musimy mieć na uwadze, że ma inną charakterystykę. Jeśli dryblujesz w polu karnym, łatwiej jest strzelić gola niż znajdując się poza nim. W pojedynkach powietrznych nie ma takiej struktury, ale ma ważne cechy”, wyjaśniał Carletto po zwycięstwie na Ramón Sánchez-Pizjuán, gdzie Rodrygo w maju zanotował dwa trafienia.
Prawda jest taka, że pozycja Rodrygo zmusiła Ancelottiego do zastanowienia się nad tym, jak grać i czy dobrym pomysłem byłaby zmiana systemu. „Pozycja Rodrygo? Lubię 4-2-3-1. Wykorzystujemy Rodrygo, Modricia i Asensio jako ofensywnych pomocników. Myślimy nad tym. Najprawdopodobniej to najlepsza pozycja dla niego”, przyznawał Włoch w trakcie minionego sezonu. Obecny kształt kadry Los Blancos oznacza, że Ancelotti jest pewien, że formacja będzie inna. Od samego początku wydaje się jasne, że będziemy oglądać czterech pomocników, a w ataku będą grać Vinícius i Rodrygo.
Po raz pierwszy w swojej karierze na Santiago Bernabéu w roli gracza wyjściowego składu Rodrygo rozpoczyna zmagania z 19 golami jako punktem odniesienia. Osiągnięcie liczby 20 bramek nie będzie łatwym zadaniem. Od momentu pojawienia się w Madrycie Cristiano, udało się to tylko Higuaínowi, Benzemie, Bale'owi, Moracie i Viníciusowi. Z kolei od odejścia Cristiano tylko Vinícius był w stanie dokonać tej sztuki.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się