Informacja ta podana w momencie, gdy kontrakt Ancelottiego obowiązuje jeszcze przez rok, była co najmniej zaskakująca. Tak czy inaczej, niczego ona nie zmienia w kontekście relacji trenera z Realem Madryt. Wszystko pozostanie bez zmian. Carlo oceniany będzie wyłącznie przez pryzmat wyników. W Valdebebas na bieżąco śledzili zainteresowanie szkoleniowcem ze strony CBF. Dla samego Carletto prowadzenie tak utytułowanej reprezentacji również stanowi dodatkową motywację. W Madrycie wiedzą, że 64-latek rozmawiał z Brazylijczykami i nie mieli nic przeciwko temu, co w dzisiejszych czasach wydawać może się nieco dziwne.
Real pozwolił jednak Ancelottiemu na te rozmowy z bardzo prostej przyczyny. Klub po prostu darzy Włocha zaufaniem i ani trochę nie wątpi w czystość jego intencji. Trener przy wszelkich kontaktach z Brazylijczykami wychodził z założenia, że priorytetem jest dla niego nieustannie praca w klubie. W ciągu najbliższego roku nic się w tym temacie nie zmieni. Włodarze to rozumieją i dlatego też nie zamierzają modyfikować kryteriów oceny pracy Włocha. Logika nakazuje podejrzewać, że przy dwóch lub trzech gorszych wynikach Carletto zarzucać się będzie przebywanie myślami gdzie indziej. Przy sukcesie nie da się też mimo wszystko wykluczyć, że zaoferowana zostanie mu nowa umowa.
Carlo wróci do stolicy Hiszpanii z urlopu w nadchodzący weekend. Jak to zazwyczaj bywa, przed startem przedsezonowych przygotowań szkoleniowiec spotka się z prezesem i jego najbliższym współpracownikami, by przeanalizować strategię na kolejne miesiące. Jakkolwiek patrzeć, poza dyskusjami dotyczącymi sprowadzenia napastnika, poruszanie kwestii związanej z przyszłością Ancelottiego wydaje się mimo wszystko nieuniknione. Wszystko w najlepszy sposób zweryfikuje jednak boisko.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się