– Jesteśmy zachwyceni obecnością w finale kolejny raz, żeby rywalizować z Barceloną. Obie drużyny podchodzą do tej rywalizacji w dobrym momencie pod względem gry. Być może pojawiło się zmęczenie związane z terminarzem i energii jest już mało, ale zostało nam niewiele. To będzie piękna rywalizacja, chociaż jednocześnie trudna dla obu ekip i wyrównana. Obie drużyny czują głód zwycięstwa, będzie trudno.
– Więcej szacunku na parkiecie? Wszyscy jesteśmy bardzo konkurencyjni i zawsze chcemy wygrywać, dając z siebie wszystko. To normalne, że ludzie mogą się mylić, to jest część sportu. Jednak musimy złagodzić istniejącą polaryzację. Poświęcamy zbyt wiele rzeczy i czasu, żeby dać się wyprowadzić z równowagi. Trzeba obniżyć to napięcie. Nie zawsze wygrywasz. Linia między sukcesem i porażką jest tak cienka, że trzeba się cieszyć drogą do celu. Kibice będą chcieli dopingować swoją drużynę, ale szacunek jest kluczowy. Trzeba uczyć nasze dzieci odpowiedniego zachowania.
– Dotarcie do finału nie jest łatwe. Musieliśmy pokonać trudnych rywali, tak samo jak Barcelona. To jest bardzo ważne, nie zostało już nic innego. W grze są tylko dwie drużyny, które walczą o tytuł. Pozostali odpadli po drodze. Przeszliśmy tę drogę z wyróżnieniem. Ambicje są maksymalne, mimo że nogi nie są na 100 procent.
– Stała obecność w finale? To bardzo dobrze mówi o przeszłości, o pracy, którą wykonał Pablo, oraz o ciągłości projektu. Sukcesem albo porażką w naszych klubach jest zwycięstwo albo przegrana, ale dobra praca również się liczy. Niezależnie od tego, że zawodnicy mogą się zmieniać, stabilność projektu ma znaczenie.
– Przewaga własnego parkietu? Ma pewne znaczenie, ale nie jest ostateczna. Przy drużynach na takim poziomie przewaga własnego parkietu jest relatywna. Ważniejsza jest koncentracja oraz wiedza, w co się gra i jak zatrzymać rywala. Znamy się bardzo dobrze. Istotna jest również umiejętność cierpienia.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się