– Najbardziej szaleni koledzy w szatni? Toni Rüdiger potrafi być nieźle szalony. Rzadko kiedy zdarza się takie połączenie szaleństwa, luzu i jednocześnie takiej zaciętości w każdym treningu i meczu. On zawsze idzie na maksa! A kiedy zajęcia się kończą, to opowiada kawał za kawałem.
– Patrząc na moją decyzję podjętą siedem lat temu czy teraz transfer Bellinghama do Realu Madryt, to czy uważam, że Bundesliga poza Monachium jest mało atrakcyjna dla ambitnych, topowych zawodników? Ogólnie nie zgodziłbym się z tym stwierdzeniem. Wciąż jest wiele powodów, dla których przede wszystkim młodzi piłkarze decydują się na grę w Bundeslidze. Jeśli chodzi o mnie, to nie tyle była to decyzja przeciwko Bundeslidze, a bardziej o podjęciu nowego wyzwania w nowym kraju pod okiem światowej klasy trenera. Jednak Bundesliga cały czas jest bardzo silną marką.
– Jakie mam odczucia przed meczem z Interem po dwóch przegranych finałach Ligi Mistrzów: radość z otrzymania kolejnej szansy czy strach przed trzecią porażką? Zdecydowanie to radość i oczekiwanie na kolejną szansę. W przeciwnym wypadku nie miałbym po co rywalizować. Niemniej, rozumiem to pytanie. W finałach taki jak ten zawsze liczy się bardziej chęć wygrania niż strach przed porażką. Na koniec to nie jest mecz, który decyduje o utrzymaniu w lidze – to najważniejszy finał w klubowej piłce na świecie! Po prostu trzeba starać się w pełni tym się cieszyć i cały czas pamiętać, skąd się pochodzi i jak wielkim przywilejem jest grać w takim meczu. Gdyby w wieku 18 lat ktoś powiedział mi, że zagram w trzech finałach Ligi Mistrzów, to uznałbym tę osobę za szaloną. Dlatego też nie zaprzątam sobie głowy negatywnymi scenariuszami.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się