Real Madryt nie wystosował jeszcze w tym temacie oficjalnego komunikatu, ale już wiadomo, że Jude Bellingham od sezonu 2023/24 będzie bronił barw Królewskich. Angielski pomocnik ma już nawet za sobą wszystkie niezbędne badania lekarskie, a klub zaczyna stawiać pierwsze kroki w kierunku przygotowań do prezentacji zawodnika. Prezentacji, której największą zagadką jest na ten moment to, z jakim numerem będzie grał w Madrycie obecny jeszcze gracz Borussii Dortmund.
Jeśli chodzi o władze Realu Madryt, to tutaj zamysł jest dosyć jasny – Bellingham miałby przejąć numer 7, który pozostaje wolny po odejściu Edena Hazarda. Po licznych ruchach w związku z wieloma wygasającymi kontraktami oprócz siódemki do wzięcia są jeszcze 9, 11, 14, 24 i 25. Królewscy nie chcą jednak tutaj żadnych eksperymentów i liczą na to, że legendarny w historii klubu numer 7 wreszcie trafi do odpowiedniego właściciela po tym, jak w ostatnich latach przywdziewali go Mariano i wcześniej już wspomniany Hazard. A niech o wielkości siódemki świadczy fakt, że na przestrzeni poprzednich dekad z nią na plecach po Santiago Bernabéu biegały takie osobistości jak Cristiano Ronaldo, Raúl González, Emilio Butragueño czy jeszcze wcześniej Amancio Amaro i Raymond Kopa.
Problem w tym, że Real Madryt w tym temacie może się zderzyć z preferencjami samego Bellinghama, który zarówno w Birmingham City, jak i w Borussii Dortmund grał z numerem 22. I jak się okazuje, nie jest to wybór przypadkowy, co w wywiadzie dla The Athletic tłumaczył były trener angielskiego pomocnika z kategorii młodzieżowych Birmingham, Mike Dodds: „Jude powiedział mi, że chce być 10. Ja mu wtedy odpowiedziałem, że może być 22. Zapytał mnie, co mam na myśli i wyjaśniłem mu, że może być sumą 4., 8. i 10., czyli kimś, kto na boisku robi wszystko”.
Kto w temacie numerów postawi na swoim przekonamy się zapewne w ciągu najbliższych dni, ale jeśli Bellingham uprze się na 22., to trzeba będzie w tej kwestii porozmawiać z aktualnym posiadaczem tego numeru w Realu Madryt, Antonio Rüdigerem. Niemiec wcześniej zarówno w Romie, jak i w Chelsea grał z dwójką na plecach, która w pierwszym zespole Królewskich jest zarezerwowana dla Daniego Carvajala, dlatego po transferze do Realu Madryt musiał się pogodzić ze zmianą.
Komentarze (61)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się