Chętnie napisalibyśmy, że pożegnanie legend trzeba obejrzeć od deski do deski, ale czas to coś, czego nie będziemy mogli wam oddać, więc napiszemy wprost: w pierwszej połowie prawie nic się nie działo. Warte uwagi akcje można policzyć na palcach jednej ręki. W 11. minucie Athletic miał rzut karny po zagraniu piłki przez Kroosa, ale Courtois w ładnym stylu obronił uderzenie Vesgi.
Po stronie Realu brakowało konkretów. Athletic przynajmniej próbował i także poza rzutem karnym Thibo musiał kilka razy wybijać piłkę. Królewscy mieli za to piłkę, ale przed przerwą Simón interweniował tylko raz, i to akurat w sytuacji, w której Vinícius raczej nie mógł go zaskoczyć. To i jedna efektowna (choć szczęśliwa) akcja Rodrygo to było zdecydowanie za mało, by zadowolić Bernabéu.
W drugiej połowie o większe emocje zadbał Dani Ceballos, który w dziecinny sposób stracił piłkę, a szybka akcja Athleticu skończyła się golem Sanceta. Real grał po tym golu ciut lepiej, ale na wyrównanie czekał ponad 20 minut. Yuri trafił Militão w twarz, a Benzema zamknął swój bramkowy dorobek w Realu Madryt z jedenastu metrów.
Do końca meczu nie działo się już wiele. Tempo było kiepskie, a na wyróżnienie poza Courtois zasłużyło niewielu zawodników. Wakacyjne spotkanie zakończyło się remisem, z którego Real może być zadowolony. Jasne było to, że dziś czeka nas mecz pożegnań i nikt nie będzie walczyć na noże za wicemistrzostwo, za które – przypomnijmy raz jeszcze – nikt nie wręcza trofeum.
Real Madryt – Athletic Club 1:1 (0:0)
0:1 Sancet 49'
1:1 Benzema 72' (rzut karny)
Real Madryt: Courtois; Carvajal, Militão, Nacho, Rüdiger; Camavinga (58' Tchouaméni), Kroos, Ceballos (58' Asensio, 90'+1' Lucas); Rodrygo, Vinícius, Benzema (74' Modrić)
Athletic: Simón; De Marcos, Vivian, Paredes, Yuri; Herrera, Vesga (67' Vencedor); I. Williams (64' Zarraga), Sancet (77' Muniain), N. Williams (64' Berenguer); Guruzeta (77' Raúl García)
Komentarze (477)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się