W Kraju Kawy planem A niezmiennie pozostaje zatrudnienie Carletto. W najbliższych spotkaniach towarzyskich zespół poprowadzi Ramon Menezes, jednak na uwadze trzeba mieć, że we wrześniu rozpoczynają się eliminacje do kolejnego mundialu. Brazylijczycy nie tracą nadziei. Najpierw obiecywali podać nazwisko nowego selekcjonera w styczniu, później termin przełożono na marzec. Teraz natomiast datą graniczną jest wrzesień.
Obsesja na punkcie Ancelottiego doprowadziła do sytuacji, w której media spekulują o pozostawieniu tymczasowego selekcjonera aż do momentu wygaśnięcia kontraktu 63-latka z Realem Madryt. Latem 2024 roku odbędzie się Copa América, dwa lata później zaś mistrzostwa świata, do których Brazylia niemalże na pewno spokojnie się zakwalifikuje. Przy mundialu z 48 drużynami 6 ze strefy CONMEBOL awansuje automatycznie, los siódmej zależeć będzie od barażów. Mając na względzie, że w eliminacjach udział bierze 10 drużyn, maksymalnie 4 pozostaną za burtą turnieju.
Jak natomiast prezentuje się plan B? CBF nie bierze pod uwagę zatrudnienia żadnego innego kandydata o głośnym nazwisku. Na liście nie ma żadnego hiszpańskojęzycznego trenera, ani tym bardziej Argentyńczyka. Opcja awaryjna zakłada zakontraktowanie jednego z trzech szkoleniowców uznawanych za lokalnych, nawet jeśli dwóch z nich to Portugalczycy. Są to Jorge Jesús, triumfator Libertadores z Flamengo i obecnie trener Fenerbahçe, Abel Ferreira, również Portugalczyk, trener Palmeiras, oraz Fernando Diniz, który prowadzi Fluminense. Żaden z nich medialną popularnością nie może się równać Ancelottiemu. Pytanie jednak, ile czasu faktycznie Brazylijczycy będą w stanie czekać na Carletto.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się