Nie jest żadną tajemnicą, że od jakiegoś czasu mecze ligowe są dla piłkarzy Realu przykrym obowiązkiem. Dla Królewskich jedyną motywacją pozostaje walka o drugie miejsce w tabeli, ale mimo wszystko w kadrze jest kilku piłkarzy, którzy chcieliby dobrze wykorzystać szanse od Carlo Ancelottiego w ostatnich spotkaniach bieżących rozgrywek. Mowa tutaj szczególnie o Marco Asensio i Danim Ceballosie, których przyszłość wciąż stoi pod znakiem zapytania.
W starciu z Valencią obaj Hiszpanie dostali możliwość gry od pierwszej minuty i niestety nie pokazali poziomu, jakiego można było od nich oczekiwać. Na poziomie indywidualnym trudno było wyróżnić ich za coś konkretnego. Oczywiste jest, że obraz gry całego zespołu pozostawiał wiele do życzenia, ale wspomniana dwójka w żadnym momencie nie zrobiła nic, aby ten obraz poprawić. Ceballos zanotował w sumie 14 strat i pod tym względem był to drugi najgorszy wynik w drużynie Carletto. Jak zwykle nie można odmówić mu ruchliwości czy chęci do gry, ale od dłuższego czasu nie daje żadnych argumentów, aby dalej na niego stawiać. Niewiele lepiej spisał się Asensio, który stracił piłkę 13 razy, a do tego nie oddał żadnego strzału na bramkę rywali i momentami można było odnieść wrażenie, jakby po prostu znikał.
Sam Ceballos nie szczędził autokrytyki tuż po zakończeniu spotkania. „Sądzę, że mecz z City odbił nam się czkawką pod względem fizycznym. Rywal był dużo lepszy, a my musieliśmy nieustannie biegać za piłką. Dziś jednak czekał nas kolejny mecz, w którym mierzyliśmy się z innymi piłkarzami i powinniśmy byli zrobić dużo, dużo więcej… Myślę, ze przede wszystkim zabrakło nam nastawienia. Zwłaszcza w pierwszej połowie nie wyglądaliśmy dobrze. Wiemy, że Valencia grała o dużą stawkę, ale my też powinniśmy zaprezentować się godnie tej koszulki i tego klubu. Nie możemy sobie spacerować po hiszpańskich boiskach”, stwierdził pomocnik.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się