Podopieczni Carlo Ancelottiego ponownie potwierdzili to, co można było śmiało podejrzewać już od stosunkowo dawna. Nowym liderem zespołu jest Vinícius. Brazylijczyk był najlepszym piłkarzem gospodarzy. Strzelił fantastycznego gola i był kluczową postacią podczas każdego ataku. W zeszłym sezonie osią ofensywy pozostawał Benzema. To Francuz najczęściej decydował o początkach i finałowych fazach akcji.
Karim nie jest jednak obecnie tym piłkarzem, jakiego podziwialiśmy w poprzedniej edycji Champions League. Na tym etapie rok temu Benzema miał na koncie 14 goli. Obecnie jego licznik pokazuje 4 trafienia. 10 bramek mniej i ogólne odczucia pozwalają zauważyć olbrzymią różnicę w stosunku do ubiegłej kampanii.
Mimo gorszej wersji 35-latka w ogólnym rozrachunku można jednak chyba stwierdzić, że sama drużyna poczyniła postępy. Pokazuje to postawa takich piłkarzy, jak Vinícius, Camavinga czy Rodrygo. Także obrona zdaje się lepiej zazębiać. Głównym „ulepszeniem” kadry w tej formacji stał się Rüdiger. Niemiec wyłączył z gry Haalanda, który uchodzi dziś za najniebezpieczniejszego środkowego napastnika świata. Były defensor Chelsea miał go jednak pod kontrolą przez pełne 90 minut. Brak Militão był w zasadzie niezauważalny.
Guardiola sam zresztą zauważył rozwój rywala podczas pomeczowej konferencji. – Mieli zdolność współpracy, jakiej od dawna u nich nie widziałem – stwierdził. Rok starsi Kroos i Modrić wciąż rządzą w najbardziej wymagających rozgrywkach Starego Kontynentu. W Manchesterze Królewscy rozegrają ostatnie spotkanie dzielące ich od finału. Benzema stanie natomiast przed najlepszą możliwą szansą na odkupienie w tym dziwnym dla siebie sezonie. Przed przerwą pomagał kolegom przetrwać najtrudniejsze chwile. W drugiej połowie kompletnie jednak zgasł. Na Etihad najlepsza wersja Francuza może okazać się kluczowa. On sam zaś z pewnością wierzy w to, że jest w stanie wprowadzić zespół do finału.
Komentarze (44)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się