Może to dobrze, że Real Madryt pokazał dziś, że nie walczy o La Ligę. Girona zagrała mądrze, wykorzystała swoje atuty i inne okoliczności, wypunktowała Królewskich za pomocą niesłychanie skutecznego Valentina Castellanosa i zasłużenie sięgnęła po trzy punkty.
Los Blancos nie zagrali dziś głębokimi rezerwami. Można założyć, że trzech piłkarzy nie zagra od pierwszej minuty z Manchesterem City, jednak wielu z teoretycznego trzonu drużyny na to spotkanie wystąpiło od początku. Zawiedli jednak praktycznie wszyscy. Łunin wpuścił 4 z 5 celnych uderzeń, Militão zagrał najgorszy mecz od ponad roku, a środek pola poza kontrolą zapomniał o grze do przodu.
W ataku właściwie istniał tylko Vinícius, ale i do jego (a przede wszystkim do jego zachowania) można mieć więcej pretensji niż pochwał. Rodrygo i Asensio teoretycznie byli, ale gdyby jutro ktoś powiedział, że były to ich sobowtóry, łatwo byłoby w to uwierzyć. Hiszpana mimo wszystko warto wyróżnić za asystę.
Real Madryt zagrał fatalnie w obronie. Całkowicie zlekceważył Castellanosa, który prawdopodobnie zanotował najlepszy występ w karierze. Być może taki zimny prysznic był Królewskim potrzebny. Jeśli z City zagraliby w defensywie tak samo jak dziś, Haaland mógłby pewnie pobić swój rekord z Lublina, gdy w Mistrzostwach Świata do lat 20 zapakował Hondurasowi 9 goli.
Girona FC – Real Madryt 4:2 (2:1)
1:0 Castellanos 12' (asysta: Miguel Gutiérrez)
2:0 Castellanos 24' (asysta: Arnau)
2:1 Vinícius 34' (asysta: Asensio)
3:1 Castellanos 46' (asysta: Couto)
4:1 Castellanos 62'
4:2 Lucas 85' (asysta: Vinícius)
Girona: Gazzaniga; Arnau, Bueno, Juanpe, Miguel Gutiérrez (89' Javi Hernández); Romeu, Couto, Riquelme (89' Reinier); Cyhankow (73' Valery), Iván Martín (90'+2' Artero), Castellanos (73' Stuani)
Real Madryt: Łunin; Carvajal (79' Lucas), Militão, Rüdiger, Nacho (52' Camavinga); Kroos, Modrić (63' Tchouaméni), Valverde; Asensio, Vinícius, Rodrygo (79' Mariano)
Komentarze (739)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się