– Nie pamiętam tak wyrównanego i zaciętego sezonu zasadniczego w Eurolidze. Mamy ostatnią kolejkę, a pary ćwierćfinałowe jeszcze nie zostały wyłonione. Spodziewamy się Maccabi grającego bardzo intensywnie. Musimy wyrównać tę intensywność i mieć świadomość, że wygrana w Tel Awiwie nie jest łatwa.
– Staramy się wszystkie mecze traktować poważnie, ale czasami traci się uwagę. Zawodnicy nie są oderwani od rzeczywistości i mieliśmy za sobą bardzo trudny marzec. Każdy mecz się liczy, ale zajęcie pierwszego miejsca daje relatywną wartość. Wybieranie sobie rywala nie wydaje mi się atrakcyjne. Z każdym możesz wygrać i z każdym możesz przegrać.
– Mamy zawodników, którzy zaczynają wracać, tak jak Rudy, który już ma grypę prawie za sobą, Williams-Goss czy Sergio Llull. Trenują już z drugą, ale Nigel nie leci z nami.
– W pierwszym meczu graliśmy dobrze, wygraliśmy różnicą 33 punktów i trafiliśmy 18 rzutów za trzy punkty. Mieliśmy pewne braki, które bardzo dobrze rozwiązaliśmy. W Tel Awiwie będzie inaczej. Wiemy, jaka jest ich drużyna i jaką presję narzucają kibice.
– Lorenzo Brown i Baldwin stanowią ich ostrza w ataku, są wielkimi kreatorami. Jednak Maccabi ma też innych zawodników, takich jak Colson, Cohen czy Hiliard. Do tego dwóch ważnych środkowych z decydującym Nebo.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się