Eduardo coraz lepiej spisuje się z tyłu i niezwykle efektywnie stwarza kolegom możliwości z przodu. 20-latek w roli lewego obrońcy bardzo skutecznie napędza drużynę. Tak naprawdę w praktyce pełni on funkcję kolejnego pomocnika, który jednak nie koliduje w żaden sposób z Viníciusem. Najlepszą wiadomość stanowi zaś fakt, że Camavinga bardzo szybko się uczy.
Aż trudno dziś uwierzyć, że mówimy o tym samym zawodniku, który tak bardzo denerwował trenera kolekcjonowaniem łatwych do uniknięcia żółtych kartek. W ostatnich 16 potyczkach Edu ujrzał tylko jeden kartonik, 5 marca na Villamarín. Już wtedy szkoleniowiec dał jasny sygnał odnowionego kredytu zaufania. Pomimo upomnienia w 25. minucie w bardzo zażartym starciu Carlo postąpił inaczej niż przy poprzednich okazjach i nie ściągnął gracza w przerwie.
Mało tego, w środowym Klasyku były piłkarz Rennes nie musiał popełniać choćby pojedynczego faulu w obronie, by wyłączyć z gry Raphinhę. Atakujący Barcelony został wyeliminowany z gry w białych rękawiczkach. Statystyki fauli Camavingi są zresztą dość interesujące. Eduardo fauluje w tym sezonie średnio 0,9 raza na mecz i dwukrotnie częściej jest faulowany. W Klasyku na Camp Nou był kluczem do awansu do finału. Gdy Królewscy poprzedni raz dotarli do decydującego starcia Pucharu Króla, Camavinga miał 11 lat. Jeśli chodzi o odbiory, na Camp Nou tylko Kroos zaliczył ich więcej (7:6)
Naturalną koleją rzeczy coraz więcej osób może się zastanawiać, czy Eduardo przypadkiem na dobre nie stanie się lewym defensorem. Dla Ancelottiego sprawa jest jednak oczywista. Dla niego Francuz wciąż jest w pierwszej kolejności środkowym pomocnikiem i jedynie awaryjną opcją na bok obrony. Jeśli Benzema na stadionie Barcelony był odpowiedzialny za włączenie światła, Camavinga wcześniej robił za dynamo zespołu.
Komentarze (38)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się