Nie trzeba sięgać bardzo daleko w przeszłość. Wystarczy spojrzeć na to, co wydarzyło się w tym tygodniu. A w Realu Madryt zaczynają być znudzeni i nasyceni sytuacją, która powtarza się dzień po dniu i z którą praktycznie nic nie mogą zrobić. Mowa o ciągłym i rzekomym zainteresowaniu piłkarzami, a teraz także trenerami, którzy mieliby trafić do stolicy Hiszpanii.
Jest to mieszanka gry niektórych przedstawicieli i przygody podejmowanej przez niektórych, by posunąć do przodu informacje, które nigdy lub prawie nigdy nie są dementowane przez Real Madryt. Pierwsi mają jasny cel i dotyczy on umieszczania na rynku transferowym własnych zawodników, co zaczyna irytować włodarzy w Valdebebas. Drudzy uważani są w stolicy Hiszpanii za informacyjnych „rybaków” i łowców sensacji.
W ciągu ostatnich pięciu dni sporządzili nawet transferową listę piłkarz, o których miał poprosić Thomas Tuchel i zapytać Florentino Péreza o skład Realu Madryt na przyszły sezon. Wyznaczyli mu nawet asystenta, którym byłby Arbeloa. Dwa dni później były szkoleniowiec Chelsea, PSG i Borussii Dortmund jest niemal pewny objęcia posady trenera Bayernu, zajmując miejsce Nagelsmanna, którego cztery lata temu faktycznie chcieli zatrudnić Królewscy.
Plotki
Tuchel wytrzymał trzy dni jako trener Realu Madryt. Mourinho jeszcze krócej. Raúl trafia zaś na ławkę pierwszego zespołu w zależności od tego, jak w danym tygodniu potoczą się losy meczu Castilli. Tymczasem Carlo Ancelotti nadal robi swoje i czeka do końca sezonu, by dowiedzieć się, czy nadal będzie mógł codziennie przechadzać się po La Castellanie, czy wręcz przeciwnie – zamieni ją na Ipanemę, ponieważ czekają na niego w Brazylii.
Inna uderzająca sytuacja dotyczy Gabriego Veigi, gracza Celty i jednej z rewelacji sezonu. Pojawienie się Piniego Zahaviego i dobra gra 20-latka, posłużyły do tego, aby łączyć go z Realem Madryt i innymi klubami z Europy, chętnymi do zapłaty 40-milionowej klauzuli.
Jego kierunek wskazuje na Premier League, ale Królewscy również zostali zaangażowani w losy zawodnika Celty, klubu, z którym Los Blancos nie utrzymują żadnych relacji od półtora roku, gdy zabrali ze szkółki w Vigo młodziutkiego Bryana Bugarína. „Oczywiście to dobry zawodnik, ale nie rozważamy kupienia go. Teraz jesteśmy w środku rozgrywek i patrzymy na inne sprawy”, skomentowali to krótko wczoraj w Valdebebas.
Pini Zahavi był ściśle powiązany z niektórymi operacjami przeprowadzonymi przez Barcelonę w zeszłym sezonie, zwłaszcza tą dotyczącą Roberta Lewandowskiego. Izraelski agent był też aktywnie zaangażowany w przybycie do Realu Madryt Davida Alaby w 2021 roku.
Gabri Veiga, Kwaracchelia, Vlahović, Kane, Bernardo Silva, Vitor Roque… To tylko niektóre z nazwisk, które były łączone z Realem Madryt w ostatnich dniach. Wszyscy z nich to jakościowi gracze, ale wszyscy, a raczej prawie każdy z nich nie ma miejsca w Realu Madryt. Celem na przyszłe lato jest wciąż Jude Bellingham. Nie należy o tym zapominać. Prawda jest taka, że klub jest bardzo nasycony „pracą” niektórych agentów.
Komentarze (118)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się