REKLAMA
REKLAMA

Soy Álvaro

Álvaro. W ten sposób młody napastnik Realu Madryt chce być nazywany i znany na całym świecie. Urugwajski snajper od kiedy tylko trafił do Madrytu z Girony, używał swojego imienia na białej koszulce Królewskich.
REKLAMA
REKLAMA
Soy Álvaro
Fot. Getty Images

18-letni napastnik chce być identyfikowany za pomocą swojego imienia. Wskazuje na to między innymi meczowa koszulka, na której podobnie jak w Castilli, tak w pierwszej drużynie Królewskich, widnieje napis „Álvaro”. Jak informuje MARCA, urugwajski zawodnik darzy wyjątkowym uczuciem swoją matkę, ceniąc jej wysiłek, jaki włożyła w to, by mógł zostać piłkarzem. Podkreśla jednak jasno, że nie chcę być kojarzony z nazwiskiem Rodríguez. 

Álvaro pomimo młodego wieku ma osobowość. Pragnie kreować własną ścieżkę kariery i pracować na własną tożsamość, nie kryjąc się w cieniu kogokolwiek innego. W Palamós, Gironie czy obecnie Realu Madryt rozwijał się zawsze przy wsparciu trenerów, ale przede wszystkim temu ze strony matki i partnerki, będących oparciem piłkarza.

REKLAMA
REKLAMA

Piłkarza, który już teraz jest częścią pierwszej drużyny Los Blancos i który w perspektywie kolejnego sezonu stanie się jej naturalnym wzmocnieniem na wszystkich frontach. Aktualnie ciągle jego pozycja kołysze się miedzy Castillą Raúla a zespołem Carletto, jednak z uwagi na problemy ofensywy tej drugiej ekipy, już teraz wydaje się potrzebny na tym najwyższym szczeblu.

Zarówno klub, jak i trenerzy wiedzą, że w Valdebebas dysponują cennym diamentem do oszlifowania. Napastnik jest jak gąbka na przyswajanie wiedzy oraz pracy. Wszak w lipcu 2020 roku młodzieżowe zespoły Królewskich zasilił rosły, nieopierzony skrzydłowy, a po niespełna trzech latach wyszedł z nich gotowy kandydat na światowej klasy „dziewiątkę”. 

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA