Marzec jest bardzo ważnym miesiącem dla Euroligi. Decyzje, które są do podjęcia, wpłyną przyszłość rozgrywek i wyznaczą kierunek rozwoju. Na stole leży propozycja z datą ważności właśnie do końca miesiąca. Chodzi o 6-letnią umowę z Dubaju, która przyniosłaby Eurolidze 150 milionów euro. Kwota wygląda bardzo imponująco, ale są jeszcze warunki do spełnienia. Przede wszystkim wymogiem jest wprowadzenie nowej drużyny do rozgrywek, właśnie z Dubaju i zorganizowanie w tym mieście Final Four w latach 2025 i 2029.
Nowym uczestnikiem Euroligi miałby być Dubai Basketball Club należący do Abdullaha Al Naboodaha, jednej z najbogatszych osób w kraju. Ten klub miałby zadebiutować w sezonie 2024/25 z dziką kartą, a od kolejnego sezonu stałby się pełnoprawnym członkiem Euroligi. Pomysł zakłada również przyjęcie dodatkowych drużyn z Europy. W sezonie 2024/25 liczba drużyn miałaby wzrosnąć z 18 do 20. Celem jest przyjęcie zespołów z Paryża i Londynu. W 2026 roku liczba klubów wzrosłaby do 22, a w 2028 – do 24.
Na razie nie wiadomo, w jakim systemie byłyby rozgrywane mecze, ale w niedawnym wywiadzie Marshall Glickman, prezes Euroligi, zapewniał, że nie wzrosłaby liczba spotkań. Rozwiązaniem mogłoby być podzielenie klubów na konferencje, wzorem NBA. W dodatku zmiany miałby też objąć Eurocup. W Eurolidze większość drużyn miałaby zagwarantowany udział, ale obowiązywałby też system awansów i spadków. Celem jest połączenie rozgrywek Eurocupu i Ligi Mistrzów, lecz do tego potrzebne jest porozumienie z FIBA.
Kolejnym warunkiem jest zmiana nazwy rozgrywek. Do 2025 roku obowiązuje kontrakt z Turkish Airlines i później tę linię lotniczą miałaby zastąpić inna – Fly Emirates. Dubaj zapewnia, że nawiązanie współpracy może przynieść Eurolidze jeszcze większe środki niż wspomniane 150 milionów. Obecność tych rozgrywek na nowym rynku mogłoby przyciągnąć nowych sponsorów
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się