Wspaniałe zwycięstwo Realu Madryt na Anfield miało wielu bohaterów. Vinícius i Benzema brylowali w ataku, Luka Modrić czarował w środku pola, a Nacho załatał dziurę na lewej stronie obrony, z której przed jego wejściem na boisko i zastąpieniem kontuzjowanego Davida Alaby skrzętnie korzystał Mohamed Salah.
Uraz Austriaka z 27. minuty skłonił Carlo Ancelottiego do ponownego zwrócenia wzroku w kierunku Nacho, który zajął miejsce na lewym boku defensywy. Od momentu jego pojawienia się na murawie zagrożenie ze strony Salaha wygasło. Postawa Hiszpana w poczynaniach obronnych była bardziej „pesymistyczna” niż kiedykolwiek wcześniej, jakby z pewnością ujął to Ancelotti, którego wychowanek Królewskich zdawał się zaczepiać w strefie mieszanej po meczu. „Bardzo źle zniosłem początek sezonu. Widziałem, że nie zasługuję na tę sytuację”, powiedział 33-latek w rozmowie z hiszpańskimi mediami.
„Nie chcę tu wysyłać żadnego przesłania, bo zawsze mówiłem, że moja relacja z klubem nie może być lepsza. Jest niesamowita. W głowie przeszło mi wiele rzeczy i to prawda, że teraz gram dużo więcej i jestem dużo bardziej zadowolony. Klub całkowicie we mnie wierzy i zawsze mówił mi, że to mój dom. Na ten moment nie mam podjętej żadnej decyzji, a jeśli ją podejmę, pierwszy dowie się o tym klub. Nawet jeśli będę grał wszystko, nie wpłynie to na moją decyzję. To decyzja osobista i rodzinna”, odpowiedział zapytany o przedłużenie kontraktu, który wygasa 30 czerwca.
Kwestia nowej umowy Nacho wydaje się być nieco na uboczu, podczas gdy w centrum uwagi znajdują się sprawy Benzemy, Modricia czy Toniego Kroosa, czyli zawodników, których publicznie bronił sam Carletto. Nie ma w tej grupie canterano. Być może niesłusznie, bo po wznowieniu rozgrywek po Mistrzostwach Świata w Katarze stał się on błogosławionym rozwiązaniem problemów z defensywą, które – przez kontuzje lub słabszą dyspozycję takich graczy, jak Dani Carvajal, Ferland Mendy czy teraz znowu Alaba – nieustannie zaprzątają głowę włoskiego trenera.
Nacho jest jedynym piłkarzem z obecnej kadry Los Blancos (i jednym z nielicznych w całej już ponad 120-letniej historii klubu), który ma szansę dołączyć do honorowego grona zawodników, którzy przez całą swoją karierę reprezentowali wyłącznie królewskie barwy. Dołączył do klubu w wieku 10 lat i przeszedł przez wszystkie możliwe etapy rozwoju aż do pierwszej drużyny, a w następnych latach do umocnienia się w roli jednego z symboli, liderów i kapitanów zespołu. Wczorajszy występ zakończył z opaską kapitańską na ramieniu, madridistas zasiadający w sektorze gości kilka razy skandowali jego imię, a jego wkład w niesamowitą wygraną z Liverpoolem docenił nawet Jürgen Klopp.
Ale po ostatnim gwizdku jego słowa nie pasowały do wszechobecnego szczęścia panującego w madryckim obozie po wielkim, historycznym triumfie. Jego przekaz był jasny i oczywiście wywołuje niepokój całego madridismo, które obawia się, że po latach pełnych wyrzeczeń oraz poświęceń obrońca, który „zawsze daje radę”, może opuścić klub. Przy odpowiedniej liczbie minut i regularności Nacho nie tylko daje radę, ale po prostu się wyróżnia. A drużyn chętnych do skorzystania z jego niezaprzeczalnego talentu defensywnego z pewnością nie zabraknie.
Komentarze (41)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się