Minionego lata urodzony w 2007 roku Jesús Fortea przyczynił się do zerwania niepisanego paktu o nieagresji między Realem i Atlético, który tyczył się również podbierania sobie graczy z zespołów młodzieżowych. Po kilku budzących napięcie nieporozumieniach Królewscy zdecydowali się zerwać nieformalną umowę i sprowadzili do siebie jednego z najbardziej obiecujących hiszpańskich zawodników młodego pokolenia.
Los Rojiblancos mocno zabolało odejście defensora do rywala zza miedzy. Atlético przedstawiło Fortei w 2019 roku bardzo przekonujący plan rozwoju, jednak koniec końców Jesús trzy lata później wolał przenieść się do odwiecznego antagonisty. Zarząd Atleti poczuł się urażony do tego stopnia, że do 15-latka zadzwonić postanowił sam Gil Marín, by osobiście spytać go o kierujące nim motywy.
Podczas rozmowy dyrektor generalny spytał między innymi, czy według Fortei w szkółce Atlético coś funkcjonuje w niewłaściwy sposób. W odpowiedzi usłyszał od Jesúsa, że od zawsze był madridistą i marzył o grze w białej koszulce od dzieciństwa. W Valdebebas zaproponowano mu gwiazdorskie warunki i plan rozwoju sportowego, który jest konsekwentnie spełniany. Fortea od początku występował w drużynie Juvenil B, gdzie szatnię dzieli z graczami z rocznika 2005. W meczach mierzy się natomiast z rocznikiem 2004, czyli rywalami starszymi od niego o trzy lata. Mało tego, jest wyróżniającym się ogniwem zespołu. Sztab szkoleniowy jest zachwycony zarówno jego błyskawicznym rozwojem, jak i etyką pracy oraz łatwością w przyswajaniu taktyki.
Z poziomu prezentowanego przez Forteę zdają sobie sprawę rzecz jasna także w młodzieżowych kadrach kraju. W swojej kategorii otrzymuje on regularne powołania. Jako 14-latek występował już w reprezentacji U-16. Dziś jako 15-latek jest kluczowym ogniwem drużyny U-17. Julen Guerrero powołał go na prestiżowy turniej Torneo del Algarve, który rusza 10 lutego. Wraz z nim na liście znalazł się inny zawodnik ze szkółki Królewskich, Jorge Oreiro.
Dyrekcja Los Blancos od zawsze przyglądała się Fortei, choć w pewnym momencie pozwoliła mu się wymknąć do innej części Madrytu. Nie zmienia to faktu, że w notesach skautów jego nazwisko figurowało jeszcze za czasów Levante. Znaczne zasługi przy transferze miał Andrés Pardo, czyli szef skautingu Realu Madryt, a wcześniej głównodowodzący szkółki właśnie Levante.
Obecnie w Valdebebas robią wszystko, by nie spalić chłopaka i nie przyspieszać niczego na siłę. – Jego przewaga nad innymi już dawno była widoczna gołym okiem. Grał przeciwko starszym od siebie, a i tak był najlepszy. Dziś jedynie potwierdza to, co myśleliśmy o nim już wcześniej – mówi w rozmowie z Relevo jedna z osób, które pracują z Forteą na co dzień. Choć marzeniem obrońcy jest rzecz jasna triumfowanie w białych barwach, Real stara się działać z rozwagą. Telefon od Gila Marína w żaden sposób nie był zaś w stanie wpłynąć na marzenia Jesúsa.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się