To reprezentant Canarinhos, który pojawił się na boisku w drugiej odsłonie ubiegłotygodniowego meczu ćwierćfinału Copa del Rey z Atlético (3:1), zdołał przebić twardy mur obrony Los Colchoneros, dzięki wspaniałej bramce wyrównującej, dającej dogrywkę, w której Królewscy przechyli szalę na swoją stronę. Ale to nie pierwszy raz, kiedy Rodrygo wyciągał zespół z tarapatów. W poprzednim sezonie był przecież bohaterem dwóch legendarnych już meczów Ligi Mistrzów przeciwko Chelsea oraz Manchesterowi City. Skrzydłowy ma dar, aby znajdować się w odpowiednim momencie na boisku, a następnie przechodzić do historii.
Zona Cesarini
Sformułowanie pochodzące z języka włoskiego, wywodzące się od nazwiska byłego piłkarza Juventusu Renato Cesariniego, określające newralgiczną końcową fazę meczu, w której padają decydujące o losach spotkania bramki. Zona Cesarini pasuje jak ulał do 22-letniego zawodnika madrytczyków. Niezależnie od formy, Rodrygo strzelił cztery ze swoich pięciu ostatnich goli w ciągu końcowych 30 minut gry. To fakt, który powoli przestaje zaskakiwać, i coś co Ancelotti zwykł wykorzystywać do odwracania lub zabijania meczów.
Pomimo swojego młodego wieku nogi nie drżą Brazylijczykowi w kluczowych monetach. Widać to do tego stopnia, że aż 44 procent z jego dotychczasowych trafień w białej koszulce padło w ostatnich 20 minutach pojedynków. Co prawda nie wywalczył jeszcze pewnego miejsca w wyjściowym składzie, dlatego częściej widywany jest na boisku po przerwie, ale nie można bagatelizować statystyk, mówiących o 13 otwierających lub zamykających golach zanotowanych podczas 23 występów, w których wpisywał się na listę strzelców.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się