W potyczce z Villarrealem Real Madryt pokazał dwa zgoła odmienne oblicza. W pierwszej połowie podopieczni Ancelottiego byli fatalni w obronie i bezradni z przodu. Po przerwie jednak doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Królewscy chwycili się z całych sił chęci i energii Ceballosa oraz Viníciusa, by koniec końców zameldować się w ćwierćfinale Pucharu Króla. Przy nieco chłodniejszej analizie podopieczni Ancelottiego postawili jednak na dość ryzykowną grę. W pogoni za odrabianiem strat obrońców czekało bowiem jeszcze bardziej wymagające zadanie. Defensywa w drugiej połowie również zaliczyła jednak zauważalny jakościowy skok.
Carletto siłą rzeczy po ostatnim gwizdku musiał być usatysfakcjonowany, jednak wyjątkowo słaba postawa w pierwszych trzech kwadransach nie uszła jego uwadze. – Remontada była spektakularna, jednak nie możemy grać tak, jak w pierwszej połowie. Włoch szczególnie miał tutaj na myśli postawę w tyłach, gdzie niemalże nic nie wychodzi bez problemów. Przy obu trafieniach dla rywala palce maczali Militão i Rüdiger, w mniejszym stopniu Mendy. Najlepiej z całej formacji wypadł zaś Nacho, który wystąpił na prawej stronie pod nieobecność Lucasa i Carvajala. Ignacio znów udowodnił, jak wszechstronnym jest graczem. Gdziekolwiek zostanie wystawiony, wywiąże się należycie ze swojego zadania. To w znacznym stopniu dzięki niemu do przerwy gospodarze nie prowadzili wyżej.
Wychowanek uratował drużynę przed dwiema niemal pewnymi bramkami dla Villarrealu, w obu przypadkach na listę strzelców wpisać mógł się Pino. Nacho powstrzymał go dwukrotnie w sytuacji, w której Courtois był już praktycznie bezradny. Do tego zaliczył 70% wygranych pojedynków (7/10), odzyskał trzy piłki i zaliczył 78% celnych podań, nieraz podejmując większe ryzyko w rozegraniu. Hiszpan potrzebował takiego meczu na przełamanie, choć wciąż zdaje sobie sprawę, że na stoperze w hierarchii wyżej od niego znajduje się trzech graczy. Tak naprawdę trudno jednak nie odnieść wrażenia, że obecna forma Rüdigera nie powinna w tej chwili stawiać Niemca ponad Nacho. Ancelotti pozostaje mimo to nieugięty i stawia na byłego gracza Chelsea, gdy tylko jest to możliwe. Alaba w trwającym sezonie spędził na boisku 1806 minut, Militão 1690, Rüdiger 1525, a Ignacio zaledwie 732.
Samemu Ancelottiemu na jednej z konferencji prasowej wymsknęło się, że sytuacja Nacho w zespole jest skomplikowana. – Rüdiger to stoper światowej klasy, podobnie jak Militão i Alaba. Mamy też Nacho, który gra trochę mniej. Kiedy jednak pojawiał się na boisku, zawsze spisywał się bez zarzutu – stwierdził 63-latek. Świadomie czy też nie Carlo wyrzucił Hiszpana poza nawias „stoperów światowej klasy”, ale na defensora nie wypłynęło to w negatywny sposób. Wie on, że trener bardzo go docenia, na co również nietrudno znaleźć dowód. – Nacho ma tę wyjątkową zdolność, że umie utrzymać koncentrację przez 90 minut. Nie wszyscy obrońcy to potrafią. Istnieją dwa typy defensorów w moim rozumieniu futbolu: optymistyczni i pesymistyczni. Nacho należy do tych drugich, ponieważ zawsze uważa, że może wydarzyć się coś złego i dlatego nigdy nie traci czujności – tłumaczył szkoleniowiec.
Przyszłość 33-latka teoretycznie cały czas jest niepewna. Jego umowa traci ważność 30 czerwca tego roku. Nie brakuje klubów, które z chęcią by go przygarnęły. Ostatnie plotki mówią o Bayernie, a tajemnicą nie jest też to, że Nacho ma bardzo dobrą prasę we Włoszech, gdzie wymienia się Juventus. Napoli i Romę. Szerokie zainteresowanie nie może dziwić w przypadku zawodnika, który z jednakowym skutkiem może występować na każdej pozycji w obronie. Real jednak nigdy nie zamierzał i nie zamierza się go pozbywać. Jego pozostanie jest więcej niż prawdopodobnym scenariuszem. Piłkarz i klub są już po słownym porozumieniu w sprawie kontraktu na kolejny sezon. Oficjalne ogłoszenie miałoby nadejść po zakończeniu zmagań we wszystkich rozgrywkach, podobnie jak działo się to w przypadku innych graczy.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się