W spotkaniu z Barceloną Rüdiger zagrał katastrofalnie. Finał Superpucharu Hiszpanii stanowił potwierdzenie podejrzanej formy Niemca. Pierwszy gol dla Katalończyków idzie w największej mierze właśnie na jego konto. Camavinga został przez niego postawiony w bardzo niekomfortowej sytuacji, z czym sobie nie poradził. W konsekwencji akcja zakończyła się trafieniem Gaviego.
Rudi, jak zwą go koledzy, zaliczył w barwach Realu Madryt jak dotąd 24 spotkania. Ancelotti w niego wierzy do tego stopnia, że od czasu do czasu przesuwa Alabę na lewą stronę, choć sam Austriak jasno sugerował, że woli grać na stoperze. Zaufanie trenera względem Antonio do tej pory nie znajduje jednak odzwierciedlenia w wynikach.
Włoski szkoleniowiec po zakontraktowaniu byłego defensora Chelsea praktycznie zrezygnował z Nacho. Hiszpan do tej pory nie otrzymał propozycji nowego kontraktu, a obecnie nie jest już nawet trzecim w hierarchii stoperem. Rüdiger natomiast cały czas nie spełnia pokładanych w nich nadziei. 29-latek w najważniejszym jak dotąd momencie sezonu przechodzi przez swój najgorszy okres, właśnie teraz, kiedy wreszcie otworzyła mu się droga do wyjściowej jedenastki. W potyczkach z Villarrealem oraz obu starciach w Arabii Saudyjskiej trudno było nie odnieść wrażenia, że Real jest bardzo słaby w obronie.
11 października w spotkaniu z Szachtarem wydawało się, że Antonio przeszedł chrzest na piłkarza Królewskich. W ostatniej minucie strzelił gola, nie zważając na to, że coś może mu się stać w głowę. Uratował ważny punkt w Lidze Mistrzów, tym samym wieńcząc swój ogólnie bardzo udany występ. Można było potraktować to jako zapowiedź dalszej gry na wysokim poziomie. Tak się jednak nie stało.
Niemiec w kolejnych miesiącach był nieregularny. Często w niewłaściwy sposób korzystał ze swoich ponadprzeciętnych warunków fizycznych i popełniał proste błędy przy czytaniu gry. Brakowało mu koncentracji przy kryciu i odpowiedniego kalkulowania. Po kluczowym elemencie układanki zespołu Tuchela nie pozostało ani śladu. Po wspomnianej konfrontacji z Szachtarem Real z nim w składzie dał sobie strzelić trzy gole Lipskowi, następnie cierpiał z Gironą, miewał trudne chwile z Valladolidem i kompletnie zawiódł z Villarrealem.
W Rijadzie Ancelotti powierzył Rüdigerowi sporą odpowiedzialność. Jego postawa jednak tylko uwypukliła wątpliwości panujące wokół jego poziomu. Piłkarze Valencii często uciekali mu za plecy, a Barcelona skrzętnie wykorzystała proste błędy. Antonio nie budzi już aż tak pozytywnych emocji, nawet jeśli jako człowiek jest bardzo przez wszystkich lubiany. Jego nietypowe przebieżki, strzały z daleka, tańce i miny pozostają w cieniu popełnianych błędów.
Komentarze (71)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się