Karim Benzema wraca do gry. Francuz nie myśli już ani o słabej formie z pierwszej części sezonu, ani tym bardziej o tym, co spotkało go kilka tygodni temu w kontekście Mistrzostw Świata w Katarze. Po aferze z Didierem Deschampsem w roli głównej lider Królewskich ma w głowie jasny cel – zamknąć usta krytykom i ponownie prezentować formę, która w poprzednim sezonie doprowadziła go do triumfu w plebiscycie Złotej Piłki.
Przed 35-latkiem trudne sześć miesięcy, w trakcie których będzie musiał stawić czoła kilku wyzwaniom. Pierwszym z nich z całą pewnością będzie gra w pięciu różnych rozgrywkach. W styczniu i lutym zespół Carlo Ancelottiego będzie bowiem walczył nie tylko o odzyskanie pozycji lidera w La Lidze. Los Blancos rozpoczną swoje zmagania w tegorocznej edycji Pucharu Króla i postarają się powalczyć o trofeum, które ostatni raz wygrali w 2014 roku.
Dodatkowo Real Madryt zagra w Superpucharze Hiszpanii jako obrońca tytułu, a początek lutego będzie stał pod znakiem wyjazdu do Maroka i Klubowych Mistrzostw Świata. Jakby tego było mało, w tym samym miesiącu wróci Liga Mistrzów, a to będzie oznaczać pierwsze starcie z Liverpoolem na Anfield. Nikt w Madrycie nie ma wątpliwości, że do walki na wszystkich frontach drużyna potrzebuje najlepszej wersji Karima. Atakujący pracuje w Valdebebas w pocie czoła jak nikt inny, aby być do dyspozycji trenera na przestrzeni następnych, niezwykle wymagających tygodni.
Kolejnym wyzwaniem dla Francuza będzie ponowne zdobycie korony króla strzelców w Lidze Mistrzów i Primera División. W tym sezonie na krajowym podwórku jego największym rywalem jest oczywiście Robert Lewandowski, który na ten moment wyprzedza go o osiem trafień. Polak ma na koncie 13 goli w 14 spotkaniach. Benzema zdobył z kolei zaledwie pięć bramek w siedmiu występach, a niemały wpływ na tak słaby dorobek miały powtarzające się kontuzje. Lider Królewskich nie patrzy się jednak w tył i chce dokonać swojej własnej remontady, a pomoc może w tym zawieszenie Lewandowskiego, który nie zagra w trzech najbliższych meczach Primera División.
Zdecydowanie trudniejszym zadaniem dla 35-latka będzie obrona korony króla strzelców w Lidze Mistrzów. W fazie grupowej Benzema wystąpił w czterech spotkaniach, w których nie strzelił ani jednego gola i nie zaliczył asysty. W takich okolicznościach dogonienie Mohameda Salada i Kyliana Mbappé (obaj po siedem trafień) może wydawać się misją prawie niemożliwą. W poprzednim sezonie przed startem fazy pucharowej Karim miał na swoim koncie już pięć goli, a całe rozgrywki zakończył z imponującym dorobkiem 15 bramek. Teraz zaczyna od zera. Francuz ma sześć miesięcy, aby wrócić na piłkarski szczyt.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się