Słuszność polityki Królewskich potwierdzają przede wszystkim jej rezultaty w ostatnim czasie. Pierwszym wielkim wydatkiem tego typu był Vinícius. Flamengo otrzymało za niego 45 milionów euro. Już wcześniej do Madrytu za mniejsze pieniądze sprowadzano jednak graczy, którzy prędzej czy później przynosili zysk sportowy i/lub finansowy. Dość wspomnieć o Casemiro, Ødegaardzie czy Fede Valverde.
Nie może dziwić, że Endrick ostatnio na swoim Instagramie umieścił zdjęcie z Viníciusem. Vini jest bowiem oczywistym wzorem do naśladowania dla młodszego o sześć lat atakującego. Nikt lepiej od Viníciusa nie wie przecież, jak radzić sobie z presją towarzyszącą głośnemu transferowi do tak wielkiego klubu w bardzo młodym wieku. Przez pierwsze sezony musiał mierzyć się z intensywną krytyką. Aż do momentu, gdy w kampanii 2021/22 wreszcie pokazał światu pełnię potencjału.
Vinícius postawił już ostateczny krok w drodze do stania się niekwestionowaną gwiazdą. Zeszły sezon kończył z 22 golami i 20 asystami na koncie, a jego współpraca z Benzemą siała postrach nawet wśród najmocniejszych rywali. Zwieńczenie stanowił zwycięski gol w finale Ligi Mistrzów z Liverpoolem. W Plebiscycie Złotej Piłki zajął natomiast ósme miejsce, czyli najwyższe spośród wszystkich swoich rodaków.
Fotografia, na jakiej pojawia się wraz z Endrickiem, może rozbudzać wyobraźnię. Jej oczami można już bowiem dostrzec tercet atakujących złożony z piłkarzy z Kraju Kawy: Viniego, Rodrygo i Endricka. Dwaj pierwsi mają aż nadto czasu, by przekazać przyszłemu koledze z drużyny cenne wskazówki z dziedziny madridismo. Oni sami również mieli swojego mentora w postaci Casemiro. Teraz jednak przyjdzie im przekonać się, jak pełnienie podobnej funkcji wygląda od drugiej strony.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się