Prawie 9 tysięcy kilometrów w podróży. Ten tydzień dla koszykarzy Realu Madryt był wyjątkowo trudny. Rozpoczął się od wyjazdu do Monachium, gdzie udało się pokonać Bayern. Dwa dni później w Kownie drużynie zabrakło paliwa w końcówce i Królewscy musieli uznać wyższość Žalgirisu. Zakończenie tygodnia również będzie bardzo wymagające. Blancos na Wyspach Kanaryjskich zagrają z Tenerife. Jest to starcie lidera z wiceliderem, a stawką jest pierwsze miejsce w tabeli.
Koszykarze Tenerife, ze względu na położenie miasta, również w trakcie sezonu mają do pokonania wielkie odległości. Tak się jednak złożyło, że trzy z ostatnich czterech meczów rozegrali przed własną publicznością (wszystkie wygrali). Zasłużenie w tym momencie są liderami w Lidze Endesa oraz w swojej grupie w Lidze Mistrzów. Kanaryjczycy znajdują się tak wysoko w tabeli nieprzypadkowo. To mocna drużyna, która w zeszłym roku sięgnęła po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Na krajowym podwórku regularnie od trzech sezonów grała w play-offach i wyrosła na trzecią siłę w Hiszpanii, podważając pozycję Baskonii.
Real Madryt leci na Wyspy Kanaryjskie zmęczony i ze świadomością, że ma do rozegrania bardzo wymagające spotkanie. Królewscy ostatni raz odwiedzili halę Tenerife w kwietniu i wyjechali stamtąd z dotkliwą porażką, zdobywając zaledwie 59 punktów. Do odniesienia zwycięstwa na pewno będzie potrzebna lepsza gra niż we wtorek czy w czwartek. Chus Mateo musi poprawić pewne elementy, żeby awansować na pierwsze miejsce w Lidze Endesa.
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 13:00. Transmisję na żywo będzie można zobaczyć na Sportklubie oraz na Canal+ Sport 5.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się